niedziela, 15 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 3

Postanowiłam trochę dodać Klaroline. W końcu to na tej parze opiera się cała akcja więc no musi być jej dużo. Bardziej jednak skupiłam się na Rebece i Caroline i ich nowej przyjaźni. Możecie oczekiwać że to na pierwotną Caroline ostatnimi czasy najbardziej będzie mogła liczyć. Rozdział dedykuję Soul która dodaje mi mnóstwo motywacji komentarzami. Zapraszam na rodział. Dajcie znać czy się podoba. <3

ROZDZIAŁ 3

Caroline spała wtulona w pierwotnego. Co jak co ale Klaus był wniebowzięty że dziewczyna sama pragnęła jego towarzystwa.Cały ten czas gdy spała on czuwał przy niej gładząc ją po policzku. Po chwili Care obudziła się i spojrzała w stronę Niklausa. Momentalnie odsunęła się od niego choć jakaś część jej ciała nadal chciała być przy nim. Nie. Ona nie powinna się tak zachowywać. To Klaus, a on skrzywdził wielu jej przyjaciół.
- Hej! - powiedziała niepewnie się uśmiechając . Klaus uśmiechnął się sam do siebie widząc jak dziewczyna od niego odskoczyla.
- Już wstałaś. 
- Tak. Dziękuje że byłeś przy mnie ten cały czas. Wybacz ale powinnam zadzwonić do mamy, powiadomić ją że mam się dobrze.
- Oczywiście. - rzekł Klaus przypatrujac się pięknej blondynce. Moment później obrócił się i wyszedł. Caroline porozmawiala z mamą po czym zeszła na dol. Weszła do kuchni i z lodówki wzięła woreczek krwi. Za jednym razem oproznila cały po czym wzięła szklankę bourbona i poszła do ogrodu. Spacerowala pijąc alkochol. Rozmyślała nad tym co działo się z nią ostatnio. Podejrzewała że pierwotny zabił Cassie. Nie miała zamiaru jednak narazie o to go pytać. To nie zbyt ją martwilo gdyż w końcu dziewczyna chciała ją zabić. Kilka minut później Care źle się poczuła. Powedrowala w wampirzym tempie do swojego tymczasowego pokoju. Położyła się co niezbyt jej pomogło. Sekundę później dziewczyna odruchowo pobiegła do łazienki i zaczęła wymiotowac krwią. Klaus zapukał do drzwi i powiedział zdenerwowany: 
-Wszystko dobrze? 
-Tak. Chyba tak. - rzekła cicho wiedząc że pierwotna hybryda ją usłyszy. Wampirzyca oplukala usta zimna woda po czym wyszła z łazienki. Skierowała się na łóżko. Położyła się na nim po czym obok niej usiadł Klaus.
- Caroline...- rzekł niepokojąco po czym delikatnie ujął rękę dziewczyny w swoją dłoń. Blondynka spojrzała na rękę. Ujrzała ranę jak po ugryzieniu wilkolaka. Wystraszyla się i chwilę później powiedziała z niedowierzaniem:
- Przeciez uleczyles mnie.
- Tak, nie rozumiem czemu rana nadal tu jest. Widziałem jak się goi.
- Muszę dowiedzieć się co się dzieje.- powiedziała patrząc na miejsce ugryzienia.
- Ale najpierw muszę cię ponownie uleczyc.- rzekł zdenerwowany pierwotny. Po sekundzie nadstawil jej nadgarstek do ust. Ta bez zastanowienia ujęła nadgarstek pierwotnego w swoje dłonie i zaczęła pić. W tej chwili swiat dla niej nie istniał. Była tylko ona i Klaus. Mimo iż wypila już wystarczająco krwi nie zatrzymała się. Wiedziała że Klaus i tak nie poczułby różnicy jeśli pilaby nawet przez godzinę. Po chwili jednak się opamietala i odsunęła od siebie rękę Niklausa. Spojrzała na niego przepraszajaco. Klaus tylko pogladzil ją po ramieniu jakby chciał powiedzieć: "Jak będziesz potrzebowała jeszcze krwi z chęcią ofiaruje ci jej ile będziesz chciała".
 -Ja...nie powinnam tu tyle być. Moi przyjaciele na pewno się martwią.Powinnam już wyjsc.- rzekła Caroline, nie patrząc w jego oczy, gdyż wiedziała że gdy ten powie choć słowo żeby została, zrobi to choćby dlatego że sama chciała tam zostac. Pierwotny zrozumiał blondynkę, jednak bał się ją zostawiać. Nie wiadomo czy ugryzienie się pojawi na nowo. Bał się o nią, chciał ją wspierać, być przy niej, ale wiedział że dziewczyna nigdy mu na to nie pozwoli. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Ma już o nim wyrobione zdanie. Jej kochani przyjaciele kazali jej myśleć tak o Klausie, postrzegać go jako wroga. Dlaczego jednak to co sądzi o nim Caroline, jest dla niego ważniejsze niż opinia całego świata? Może ją kocha. Ale czy najsilniejsza istota na ziemi była w stanie pokochać tą na pozór kruchą dziewczynę. On jednak wiedział że Care jest silna. Pierwotny ocknął się z rozmyslen. Wampirzycy już nie było w rezydencji.

****** 
W tej samej chwili Caroline szła do Eleny. Potem jednak zmieniła zdanie. Co ona sobie pomyśli jeśli ta powie jej że cały czas była u Klausa. Bała się. Bała się opinii innych. Nie wiedziała komu może się zwierzyc po tym jak Stefan na 2 tygodnie wyjechał z MF. Postanowiła więc samotnie posiedzieć w domu. Wiedziała jednak, że przyjaciele nadal się o nią martwią. Nie miała chęci z nimi rozmawiać więc postanowiła wysłaś SMS-a. Po chwili jednak zorientowała się że zostawiła w rezydencji Mikaelsonów telefon. 
-Nie, no on  musi gdzieś tu być. No to są chyba jakieś żarty. - powiedziała na głos blondynka. Jej głos usłyszała przechadzająca się po Mystic Falls Rebekah. Stanęła tuż za nią i zapytała:
- Co się stało? - Caroline nie wiedziała że kiedykolwiek pierwotna będzie się o nią troszczyć. 
- Nic po prostu...zostawiłam telefon w twoim i twoich braci domu i nie za bardzo uśmiecha mi się tam iść. - Bex zaśmiała się i zaproponowała: 
-Skoro tak bardzo nie chcesz iść po swój telefon, może ci go przyniosę? Jednak nic nie jest za darmo. - rzekła pewna siebie Bekah. Caroline już myślała co pierwotna chciała od niej w zamian. Ale to co usłyszała ucieszyło ją.
- Powiesz mi czemu nie chcesz iść do mojego domu. - powiedziała z uśmiechem na twarzy Rebekah. Care ucieszyła się, że tylko tyle chciała od niej Bex. Wampirzyca mogła spokojnie iść do domu i czekać aż Rebekah przyjdzie z jej telefonem.

********
Rebekah weszła do rezydencji. Rozejrzała się po salonie i rzeczywiście na niewielkiej etażerce leżał telefon Care. Pierwotna skierowała się po niego ale natychmiast przed nią stanął Klaus.
- Dokąd się wybierasz siostrzyczko. Czyżbyś chciała ukraść telefon? - spytał Klaus z ironią w głosie.
- Tak się składa,że Caroline poprosiła mnie abym przyniosła jej telefon. Widocznie nie chciała cię widzieć. - powiedziała z radością Rebekah wymijając brata i wraz z telefonem pędząc w stronę domu Forbes. Słowa Bex bardzo zabolały hybrydę. Nie mógł zrozumieć dlaczego najpierw Care sama przychodzi do domu a teraz unika go jak ognia. Nie miał zamiaru nad tym rozmyślać więc postanowił się napić.
********
 
W tej chwili Bekah dotarła do domu Caroline. Zapukała w drzwi i już po chwili pojawiła się w nich blondynka z chipsami, colą i innymi smakołykami. Nie miała nawet wolnej ręki by wziąć od pierwotnej telefon. Rebekah na ten widok głośno się roześmiała po czym odłożyla telefon na blat w kuchni i pomogła Care zanieść wszystko do pokoju. 
- A więc czemu nie chciałaś przyjść do naszego domu?- zapytała Rebekah nadal z uśmiechem na twarzy.
- Powiedzmy, że nie chciałam natknąć się na twojego brata. 
- No to akurat wyobraź sobie wiem. Tylko glupi by się nie domyślił, ale czemu go unikasz? Myślałam, że ostatnio wasze kontakty są wyjątkowo dobre. Nie mówię że mnie to nie cieszy, bo nawet nie wiesz jak miło patrzeć na mojego brata któremu nie idzie po jego myśli. Ale no wiesz. Ostatnio sama do niego przyszłaś się wypłakać, a teraz po prostu od niego...uciekłaś. - zaśmiała się cicho Bex. Caroline zawturowała jej choć powinna być na nią zła, że twierdzi, iż uciekła od Klausa.
- To nie tak. Po prostu nie chcę go na razie widzieć. - rzekła Care. Pierwotna nie miała zamiaru o nic więcej pytać. Wydawało jej się dziwne, że ostatnio miała tak dobre kontakty z dziewczyną którą jeszcze niedawno zabijała wzrokiem. Postanowiły ten wieczór spędzić wesoło na oglądaniu filmów, słuchaniu muzyki, smianiu się, no i także wrócić do starych czasów i porobić sobie żarty z różnych osób dzwoniąc pod wylosowane numery i mówiąc : "Umrzesz za 7 dni". Niektórzy naprawdę się tego wystraszyli. Blondynki świetnie się bawiły w swoim towarzystwie. Może to dlatego, że pierwotna uparcie dążyła do bycia normalną, ludzką Rebeką. Przykładem na to było chociażby to że wymyśliła pomysł z żartami na telefon. Potem najzwyczajniej się upiły i poszły spać. Rano wstały, ale ponieważ były wampirami nie miały kaca. Rebekah gdy zauważyła puste butelki po alkoholu i puste opakowania po ludzkim, ale pysznym jedzeniu walające się po pokoju uśmiechnęła się sama do siebie. Po chwili odwróciła się w stronę śpiącej na podłodze Care. Złapała za jej dłóń żeby ją obudzić na co ta jękneła z bólu. Pierwotna wystraszyła się i po obudzeniu Caroline spojrzała na jej rękę. Widniała tam rana po ugryzieniu. 
- O mój boże! Caroline! Ugryzł cię wilkołak. Potrzebujesz krwi Klausa! Ale jak to się stało wczoraj nie było pełni, a nie ma już żadnej hybrydy w mieście oprócz Tylera i mojego brata. Po za tym wczoraj cały dzień spędziłaś ze mną więc nie rozumiem kiedy to się stało. To dlatego nie chcesz widzieć mojego brata? To on ci to zrobił? Już ja sobie z nim pogadam! Idziemy. - mówiła zdenerwowana Rebekah. 
-Czekaj. To nie tak. Klaus nic mi nie zrobił. To prawda potrzebuje jego krwi, ale to nie jego wina. - Caroline wytłumaczyła przyjaciółce o co chodzi. Tak! Z pewnością mogła nazwać ją przyjaciółką. Była ostatnio bliżej niej niż Stefan, Elena, Bonnie i inni. Widocznie to że jej nie ma nie robiło na nich aż tak wielkiego wrażenia. W końcu nawet nie próbowali się do niej dodzwonić. 
- Rozumiem. Jakbym wiedziała że ta suka Cassie ci coś zrobi to odrazu jej serce wylądowałoby gdzieś na końcu świata z tym że bez reszty ciała. Przepraszam, że od razu nie pomyślałam. Tymczasem chodźmy. Mój brat musi cię wyleczyć. - powiedziała Bex z troską w głosie.
- To nie twoja wina. Nie możesz się za to obwiniać. Na szczęście już nie żyje, ale to nie zmienia faktu, iż rana cały czas się odnawia. - rzekła Care.
- Więc chodźmy jak najszybciej do Nika! - powiedziała Rebekah i już po chwili znalazła się w swoim BMW wraz z Caroline. Jechały dość szybko co dosyć bawiło Care. Nie mogła pojąć czemu pierwotna tak się o nią troszczy. Jedno było pewne. Znalazły wreszcie nić porozumienia. Zanim się obejrzała były już na miejscu. Klaus w tym czasie malował obraz w pracowni lekko się niepokojąc. Już po sekundzie w tym samym miejscu znalazła się jego siostra z jego ukochaną. Widząc ranę na ręce Care bez zastanowienia przyłożył jej nadgarstek do ust. Caroline tylko spojrzała na hybrydę lekko się uśmiechając, po czym wgryzła się w rękę pierwotnego. Ponownie się zatraciła. Straciła rozum. Nie istniało dla niej nic więcej jak wspaniała krew pierwotnego płynąca teraz w jej organizmie. Tym razem szybciej się opamiętała, ponownie spojrzała na Mikaelsona i odwróciła się w stronę Rebeki. W tej chwili do rezydencji weszła pewna kobieta o czarnych włosach lekko mieniących się na fioletowo. 
-Jestem Kelly, siostra Cassie. Jestem pewna, że zabicie mnie tu i teraz byłoby największym błędem w waszym życiu. - rzekła pewnie kobieta. 

3 komentarze:

  1. Wow ! Wiedziałam ta siostra Cas, ;-; Caroline po jaką cholerę uciekasz od Klausa? ;-; Ja radziłabym ci siedzieć raze z nim w pokoju ^.^ Przyjaźń Bexy i Care, jak najbardziej jestem za <3 Gdybym spotkała Kelly, wypatroszyłam bym dziewczynkę. Ja ci dam największy błąd w twoim życiu :D Genialny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dziękuję ci strasznie za wszystkie komentarze. <3

      Usuń
    2. Nie masz za co dziękować. Ja mówię samą prawdę, to jest genialne :D

      Usuń