czwartek, 26 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 7

Caroline siedziała na podłodze i płakała. Nie nad tym, że porwała zaklęcie i jej życie leży w rękach Klausa, ale dlatego, że bała się, że pierwotny ją zostawi. Do domu wszedł Klaus. Ujrzał płaczącą Care i przytulajacą ją Bex. Po chwili spostrzegł leżące kawałki papieru na dywanie.
-Nie, nie, nie, nie. Proszę powiedz że tego nie zrobilas?! Caroline! Czemu zniszczyłas swoje szanse na normalne życie?!
-Idioto! Ona zrobiła to dla ciebie. Nie chciała byś wyjeżdżał. Ty jej nawet nie wysluchałeś! Jedyne co mogła zrobić to zatrzymać cię siłą. Wiedziała, że jeśli zniszczy zaklęcie nie wyjedziesz! Zrobiła to dla ciebie!!!- wykrzyczala Rebekah. Jeśli nie chodziłoby o Caroline wylądowałaby za te słowa ze sztyletem w sercu w trumnie. Pierwotny jednak wiedział, że jego siostra ma rację.
-Na co czekasz?! Nie chciałeś by płakała przez ciebie, a teraz własnie jej na to pozwalasz!
-Ja... przepraszam Caroline. To moja wina.- powiedział i podszedł do dziewczyny po czym przytulił ją.- Przepraszam. Proszę wybacz mi. Zachowałem się najgorzej jak mogłem na świecie.- Caroline wtuliła się w niego, uniosła głowę i spojrzała na niego błagającym wzrokiem.
-Proszę, nie wyjeżdżaj, nie zostawiaj mnie.
-Nie wyjadę Caroline. Obiecuje! Chodź.- wziął ją na ręce i zaniósł do swojej sypialni. Położył ją na łóżku po czym odsłonił swój nadgarstek i nakazał pić. Rana wyglądała koszmarnie, ale już po chwili nie było po niej śladu. Zmęczona dziewczyna mimo wczesnej pory położyła się spać. Cały czas siedział przy niej pierwotny.
-Kto by pomyślał? Nasz brat i ta krucha blondynka.- rzekł Elijah do siostry.
-Nie jest taka krucha jak się wydaje.Caroline w końcu ulegnie. Widziałeś co była zdolna zrobić dla Nika.
-W końcu będą razem. Szczęśliwi. Wiem to. Nie da się nie zauważyć tego uczucia jakim darzą się nawzajem.
-Pytanie teraz co z Caroline.Zniszczyła zaklęcie.- powiedziała niepewnie Bekah.
-Klaus znajdzie sposób. Za bardzo ją kocha by sie poddał. Nasz brat nigdy się nie poddaje. Tymbardziej jeśli chodzi o Care.- powiedział Elijah z pewnością.
Klaus wszytko podsłuchiwał. Wiedział że to prawda. Nie podda sie. Caroline jest jego największym i najcenniejszym skarbem. Musiał czekać ponad 1000 lat by znaleść miłość swojego życia. Nie mógłby tak po prostu odpuścić. Po jakimś czasie dziewczyna obudziła się i zobaczyła czuwającego przy niej Klausa. Był już wieczór.
-Długo spałam?-zapytała.
-Jakieś 5 godzin.-powiedział i złapał dziewczynę za rękę.
-I ty cały czas tu byłeś?-spytała zdziwiona.
-Tak, Caroline. Byłem tu cały czas.- odpowiedział.
-Nie musiałeś, nic by mi się nie stało.
-Wyglądałaś tak...pięknie i uroczo. Nie mogłem się napatrzeć.-rzekł szczerze.
-Dziękuje...- powiedziała mocniej ściskając rękę pierwotnego. Ten nie wiele myśląc położył się koło niej. Ona wtulila się w niego i chwilę potem poczuła jak Klaus głaska ją po włosach. Zamknęła oczy ciesząc się chwilą i zaraz usłyszała jak drzwi do pokoju się otwierają. Otworzyła oczy i spojrzała na Rebeke która właśnie pojawiła się w pokoju.
-Jak się czujesz Care?- zapytała troskliwie.
-Cudownie.-rzekła.
-To dlatego, że mój brat leży koło ciebie, czy... czekaj... nie ma innego wytłumaczenia twojego świetnego samopoczucia.- powiedziała Bekah. Care tylko spojrzała na nią znacząco. Ta usmiechnela się przepraszajaco.
-Już wam nie przeszkadzam kochani- rzekła głośno.- a raczej zakochani biorąc pod uwagę...-dodała, ale Care jej przeszkodziła:
-Rebekah!- na te słowa pierwotną wyszła z uśmiechem na twarzy, a Klaus głośno się zasmiał.
-Twoja siostra jest nie do zniesienia.-powiedziała szeroko się uśmiechając.
-Cóż, pewnie będziesz się tego wypierać, ale wiem że miała rację i w głębi duszy ty też wiesz.- na te słowa Caroline nie chciała odpowiadać.
-Pozwól że się odświeżę.- powiedziała po czym weszła do łazienki. Wzięła długą odprężającą kąpiel. Tego jej brakowało. Nie jeden śmiertelnik marzył o kąpieli w takiej wannie. Każdy szczegół łazienki był idealnie dopasowany, ale czego można było się spodziewać w rezydencji Mikaelsonow. Po dlugiej kąpieli ubrała się w krótką koszule nocną i wyszła z pomieszczenia.
-Muszę się napić. - rzekła i skierowala się do półki z alkoholami. Wybrała szkocką i nalała sobie do naczynia po czym wyszła na balkon. Było chłodno. Mimo że jako wampir nie odczuwala zmian temperatur to Klaus który pojawił się za nią otulił ją kocem. Ta tylko spojrzała na pierwotnego i usmiechnela się do niego. Sekundę później oparła głowę na ramieniu stojącego obok mężczyzny i chwilę się zastanowiła po czym rzekła:
-Podjęłam decyzję.
-Jaką decyzję?- chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Caroline zamknęła mu usta pocałunkiem. Nie musiała długo czekać by Klaus odwzajemnił pocałunek. Care przyciągnęła go jak najbliżej siebie i położyła ręce na jego torsie. Ręce pierwotnego błądziły po plecach dziewczyny. To był najlepszy pocałunek jakiego kiedykolwiek doświadczyli w swoim życiu. Myślała, że Klaus od razu rzuci ją na łóżko, ale tak nie było. To ją mile zaskoczyło. Był wobec niej czuły i troskliwy. Dopiero teraz wiedziała co czuje do niej pierwotny.
-Dobranoc kochanie.- powiedział i wyszedł z pokoju. Caroline jeszcze przez chwilę stała nieruchomo. Później dotknęła ust i zamknęła oczy przypominając sobie ten jedyny w swoim rodzaju pocałunek. Wiedziała że dziś nie prędko uśnie nie tylko przez to że spała w dzień. Usiadła na fotelu umieszczonym w rogu balkonu. Usmiechała się. Pierwszy raz w życiu była tak bardzo szczęśliwa. Wzięła zapałki i zapaliła świeczki po czym zgasila światło. Lekki wiaterek wpadajacy przez otwarte okna i drzwi balkonowe oraz lawendowy zapach swieczek sprawił że dziewczyna otulona miękką poscielą zasnęła...

*********
Ten rozdział jest wyjątkowo krótki, ale postaram się by następny był dłuższy. Tym razem nie będę narzekać ze względu na Soul XD Proszę o komentarze :D Wydaje się że Caroline i Klaus będą szczęśliwi, ale już niedługo się to zmieni.
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz