Rano Caroline obudziła się i zgasiła nadal palące się świece. Uśmiechnęła się sama do siebie przypominając sobie wczorajszy wieczór. Do pokoju nagle wszedł Elijah.
-Dzień dobry Caroline.
-Dzień dobry.- uśmiechnęła się do mężczyzny promiennie.
-Klaus wyszedł...zjeść, chociaż nie wiem czy tak powinienem to ująć. Miałem cię o tym poinformować.
-Dziękuje. Poczekam tutaj na niego.
-Dobrze jak coś będziesz potrzebować daj znać.- powiedział i wyszedł z pomieszczenia. Care zastanawiała się jak powiedzieć
przyjaciółkom o tym że zakochała się w pierwotnej hybrydzie. Na jedno kochała go, ale jej przyjaciele też wiele dla niej znaczyli. Jej przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. Do pokoju wszedł Klaus. Dziewczyna wstała z łóżka i stanęła przed nim.
-Hey, Caroline! -powiedział uśmiechając się do blondynki. Ta pocałowała go czule.
-Hej!
-Mam pomysł jak odzyskać zaklęcie...-chciał coś mówić ale przerwała mu Caroline:
-Klaus. Możemy na jeden dzień zapomnieć o wszystkich zmartwieniach? Zależy mi na tym. To jest nasz dzień- rzekła i pocałowała go po raz kolejny.
-Jak sobie życzysz kochana.- powiedział przerywając pocałunek a później wracając do tej czynności.- Zabiorę cię więc w pewne miejsce.
-Gdzie?-zapytała zaciekawiona.
-Zobaczysz.- powiedział i uśmiechnął się po czym złożył jej na ustach krótki pocałunek.- wyszykuj się będę czekać na dole. Chciał wyjść ale dziewczyna szybkim ruchem złapała go za rękę, obrociła w swoją stronę i pocałowała namiętnie.
-Mam się do tego przyzwyczaić?- zapytał patrząc jej prosto w oczy i obejmując ją.
-Koniecznie.- rzekła i pocałowała go w policzek kierując się w stronę szafy. Pierwotny wyszedł z pomieszczenia a dziewczyna ubrała się w jasnoniebieską sukienkę do kolan i czarne baletki. Blond włosy opadły jej na ramiona. Była gotowa iść gdziekolwiek z Klausem. Przy nim czuła się bezpieczna mimo że każdy się go bał. Poprawiła sukienkę i ruszyła po schodach na dół. Gdy Klaus zobaczył dziewczynę na schodach był zafascynowany.
-Wyglądasz cudownie.- powiedział cały czas się w nią wpatrując.
-Dziękuje.- uśmiechnęła się i trzymając za rękę pierwotnego wyszła z domu.
-To powiesz mi gdzie idziemy.-zapytała zniecierpliwiona.
-Zobaczysz jak będziemy na miejscu.- zapewnił.
-A czemu nie możesz powiedzieć mi teraz?- spytała już lekko podirytowana.
-Uwielbiam jak się złościsz kochana.- powiedział trzymając jej twarz w swoich dłoniach po czym złożył na jej ustach krótki pocałunek i założył kosmyk jej włosów za ucho. Dziewczyna odpowiedziała:
-Przekonałeś mnie. Poczekam.- rzekła i pocałowała go namiętnie. Bardzo pragnęli swojej bliskości, jednak tą cudowną chwilę przerwał im pewien głos.
-Ekhem... nie chciałabym przeszkadzać, ale co to ma do cholery znaczyć?!- ich oczom ukazała się Elena. Była wściekła na ich obojga. -Zahipnotyzowałeś ją! Przyznaj się zahipnotyzowałeś ją! Nie chciała mieć z tobą nic do czynienia więc ją sobie bezczelnie przywłaszczyłeś! Teraz ją wykorzystujesz prawda?! Caroline na to nie zasłużyła! Zostaw ją w spokoju!
-Eleno! On mnie nie zahipnotyzował. Po prostu... był przy mnie blisko i był w stanie stracić życie dla mnie. Poświęcił się dla mnie. Wiesz co to znaczy... Zdałam sobie sprawę że on mnie kocha, a ja kocham go równie mocno. Ja nie umiem wytłumaczyć jak... to stało się szybko, ale jestem teraz szczęśliwa. Obok niego. Czując jego bliskość. Tego się nie da opisać.
-Ale jak?! Jak mogłaś pomyśleć że taki potwór się w tobie zakocha?!
-Miłość nie wybiera Eleno. Caroline. Nasze wyjście przełożymy na inny dzień. Oczywiście jeśli zechcesz.- powiedział smutno i ucałował dziewczynę w policzek po czym w wampirzym tempie dotarł do rezydencji.
- I ty na to Care pozwalasz?! Żeby cię omamił wykorzystał i rzucił?! On jest zły!-krzyknęła Elena.
-Nie dla mnie! A teraz pozwól, pójdę do mojego ukochanego, który wcale nie jest takim potworem za jakiego każdy go uważa.- powiedziała zdenerwowana Care i pobiegła do Klausa. Nie czekając otworzyła drzwi i weszła do środka
-Caroline. Nie powinnaś ustalać teraz z twoją przyjaciółką, że nie powinnaś spotykać się z potworem?
-Klaus! Nie jesteś potworem. Nigdy nie pomyślałam tak o tobie.
-Zabiłem więcej ludzi niż sobie wyobrażasz!
-Każdy ma za sobą jakąś historię i nikt jej nie zmieni.
-Jestem potworem Caroline! Nie zmienisz tego.
-Więc... kocham potwora! I tego też nie zmienisz. - rzekła Caroline i już po chwili stała przyparta do ściany.
-Nie powinnaś tu przychodzić.- rzekł groźnie pokazując swoje kły.
-Powinnam, a wręcz musiałam.
-Więc źle zrobiłaś.- rzekł i przystawił swoje kły do szyi dziewczyny. W jednej chwili Caroline wystraszyła się. Chciała krzyczeć wiedząc, że zaraz poczuje ból wywołany ugryzieniem. Dziewczyna zamknęła oczy, myśląc, że rzeczywiście źle zrobiła przychodząc, ale po chwili zmieniła zdanie. Poczuła na szyi pocałunki pierwotnego. Jego oddech sprawiał, że traciła zmysły. Przyciągnęła go bliżej siebie. Spojrzała mu prosto w oczy i rzekła:
-Tak nie zachowałby się potwór.- sekundę później zaczęła go namiętnie całować zrywając z niego po kolei ubrania. On nie był jej dłużny. Okazało się, że ten dzień nie będzie jednak całkowicie stracony.
*****************
Witajcie! <3 Ten rozdział też jest krótki, ale będę dodawać częściej krótsze rozdziały. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak myślicie co może stanąć pomiędzy Klausem, a Caroline? Co wniesie Elena w ich związek?Piszcie! Następny rozdział powinien pojawić się za 2/3 dni. Poooozdrowionka!
:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz