poniedziałek, 23 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 5

Był wczesny ranek. Caroline obudziła się i już miała wstawać kiedy poczuła że znajduje się w żelaznym uścisku pierwotnego.Otworzyła powoli oczy i spojrzała lekko w górę zerkając na Klausa. Nie wiedziała co zrobić. Tak to prawda, ostatnio jej relacje z Mikaelsonem się zmieniły, ale czy to jest powód by spać z nim w łóżku, przytulając się do niego. Zdecydowanie nie. Jak najszybciej powinna odsunąć się od pierwotnego. Po chwili jednak postanowiła że ona też może pozwolić sobie na chwilę dla siebie. Caroline chciała pozostać w jego ramionach choć jeszcze przez chwilę więc tak też zrobiła. Nie odsunęła się od niego tak jak poprzednio. Mężczyzna zdziwił się zachowaniem blondynki. Czyżby zmieniła zdanie co do niego? Jedno było pewne. Prędzej czy później zdobędzie dziewczynę. 
-Hej, kochana. Jak się spało? - zapytał delikatnie się uśmiechając
-Bardzo dobrze.- rzekła jeszcze bardziej się w niego wtulając.
-I co teraz? Będziesz udawać że nic między nami nie ma? Będziesz mnie nienawidzić choć tak naprawdę kochać? Będziesz podporządkowywać się twoim znajomym?- zapytał Klaus i uśmiech z jego twarzy nagle znikł. Care zauważyła to jak posmutniał. Cierpiał. Cierpiał przez to że dziewczyna cały czas go raniła . Chociaż spanie z nim w jednym łóżku na pewno nie można zaliczyć do tortur dla pierwotnego.
-Nie. Teraz zrobię to co chciałam zrobić już dużo wcześniej. - powiedziała i pocałowała go namiętnie. Chwilę potem się ocknęła. To wszystko to był sen. Caroline śniła o tym jak całowała pierwotnego. Przebudziła się i spojrzała w stronę Klausa. Ten uśmiechnął się i objął ją mocniej. 
-Hej! Wyspałaś się już? Jest dopiero 6:00.- powiedział patrząc głęboko w jej oczy.
-Tak już się wyspałam. Ten czas mogę wykorzystać o wiele lepiej.- rzekła odwracając głowę by nie patrzeć w oczy Klausa.
-Co proponujesz?- zapytał wstając.
-Na przykład sprawienie że mój sen okaże się rzeczywistością.- mówiła jeszcze lekko zaspana.
-A co ci się śniło?- rzekł zaciekawiony.
-Nie powiem ci. Z resztą nie ważne.- powiedziała uśmiechając się do Klausa.-Idę coś zjeść.
-Mam lepszy pomysł. Ja pójdę zrobię ci śniadanie i ci je przyniosę tutaj a ty trochę jeszcze odpocznij.- rzekł z troską rzucając jej to spojrzenie, które było przeznaczone tylko i wyłącznie dla Caroline. Ta tylko kiwnęła głową na znak że się zgadza. Już po chwili przyszedł pierwotny z naleśnikami. Podał jej śniadanie i usiadł obok niej. Gdy zjadła odłożyła naczynia na stolik i rzekła:
-Dziękuje.
-Nie ma za co.- powiedział i już miał wychodzić z pokoju kiedy przerwała mu Caroline. 
-Chcesz wiedzieć co mi się śniło? To co zrobię za chwilę nie może mieć więcej miejsca ale muszę to zrobić. Muszę przyznać się do tego co czuje.- rzekła szybko po czym pocałowała pierwotnego. Ten objął ją w talii i przyciągnął bliżej siebie. Ona zarzuciła mu ręce na szyję i wplotła dłonie w jego włosy. Po dłuższym momencie przerwała pocałunek i rzekła:
-To właśnie mi się śniło.
Gdy Klaus w natychmiastowym tempie opuścił pomieszczenie usiadła na łóżku pisząc SMS-a do Eleny: "Możemy się spotkać? Musimy koniecznie pogadać." Już po godzinie Caroline czekała na Elenę na ławce w centrum Mystic Falls. Po chwili obok niej pojawiła się brunetka.
-Hej! Przepraszam, że tak długo się do ciebie nie odzywałam. Byłam strasznie zajęta. Gdzieś ty się podziewała? Byłam u ciebie w domu, ale twoja mama tylko mówiła że nie wie kiedy wrócisz i że nic ci nie jest. Martwiłam się o ciebie.- rzekła Elena i przytuliła do siebie przyjaciółkę.-Więc o czym chciałaś mi powiedzieć?-dodała.
-Więc...to trudno powiedzieć, ale cały ten czas mieszkałam z...Klausem. Teraz już nieżyjąca dziewczyna Tylera mnie ugryzła i... Klaus mnie uleczył, ale ta rana nadal się pojawia. Muszę więc co jakiś czas pić krew Klausa.- tłumaczyła blondynka.
-Ale o tym że się z nim całowałaś to już nie wspomnisz co nie?- powiedział znajomy głos z tylu. Obie w tym samym czasie obróciły się i powiedziały:
-Kol?! 
-Mi też miło was widzieć. Szczególnie ciebie Care. Sama wiesz dlaczego. -uśmiechnął się zadziornie.- Dobrze już wam nie przeszkadzam, no do zobaczenia blondi.-dodał i znikł.
-Co on tu do cholery robi?!- zapytała brunetka.
-Nie mam pojęcia.- odpowiedziała jej przyjaciółka.
-Czekaj Caroline...co on powiedział? Czy ty...? Naprawdę całowałaś się z Klausem?- zapytała zdziwiona.
-Tak jakby... Wiem to był błąd największy błąd w moim życiu, ale... nie mogę dłużej mówić że nic do niego nie czuję, bo tak nie jest.-powiedziała szybko Caroline.- Boję się. Boję się że jeśli mu zaufam, on mnie tylko wykorzysta i potraktuje jako jedną ze swoich zabawek.-mówiła starając nie patrzeć się na przyjaciółkę.
-Ja...nie wiem co mam powiedzieć. Ty i Klaus. Nawet jeśli chciałabym ci pomóc to nie potrafię, ale jestem pewna, że Klaus nie ma uczuć i nie mógłby się w tobie zakochać.- rzekła brunetka.
-Bez obrazy Eleno, ale to co powiedziałaś jest tak żałosne i głupie że na miejscu Caroline więcej bym się do ciebie nie odezwał. - powiedział Damon podchodząc do dziewczyn z uśmiechem na twarzy. 
-Czy my dzisiaj spokojnie nie pogadamy? A co ty możesz wiedzieć Damon? Nie wtrącaj się.- rzekła Elena.Damon objął ramieniem blondynkę i powiedział pewnie:
-Zdziwiłabyś się. Tak jakby podsłuchałem rozmowę Klausa z jego cudownym, szlachetnym, perfekcyjnym bratem. Wyraźnie rzekł że kocha Caroline i będzie z nią choćby miał na to czekać wiek czy dwa.
- Jego niedoczekanie. Chodź Caroline.- powiedziała Elena.
-Nie mogę uwierzyć w to jak się zachowujesz Eleno.- krzyknęła z oburzeniem.- Nie mam zamiaru nigdzie z tobą iść. Za to ty Damon, co powiesz na... coś mocnego? Myślę że Klaus się nie obrazi jeśli weźmiemy z jego kolekcji alkoholi kilka butelek.
-Nie mogę uwierzyć w to co mówisz! Czy ty właśnie przyznałaś mu rację?!- powiedziała Elena opierając się o kolumnę.
-Hmm...nie. Ja po prostu twierdze że to co powiedział jest prawdopodobne, a jest tylko jeden sposób by się tego dowiedzieć. Miłego dnia Elena.- rzekła pewnie Care łapiąc za rękę Damona i ciągnąć go w stronę rezydencji.
-Czekaj... Elijah jest w MF?- zapytała niepewnie blondynka.
-A znasz jeszcze jakiegoś innego szlachetnego Mikaelsona? - powiedział Damon puszczając towarzyszce oko. Oboje byli już przy posiadłości. Caroline czuła się tutaj już jak u siebie. Pewnie otworzyła drzwi i przekroczyła próg. Po chwili podszedł do niej Klaus i powiedział:
-Mogę cię na sekundę?
-Jasne.- oboje skierowali się do sypialni Care. 
-Twoja rana nie wygląda dobrze. Obiecuje że dzisiaj zajmę się zaklęciem, ale teraz...- powiedział Klaus, ale zanim zdarzył cokolwiek powiedzieć Caroline trzymała go przy ścianie i wbiła kły w jego szyję. Cały czas chciała więcej i więcej ale wiedziała że nie może sobie na to pozwolić. Widziała jak rana na ręce znowu znika, ale jak wiadomo nie na długo. Spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała zupełnie bez zastanowienia:
-Gdyby nie to że Damon nas podsłuchuje...-pierwotny uśmiechnął się i wyszedł razem z Care z pokoju. Dziewczyna od razu skierowała się do Damona, a Klaus poszedł kogoś sobie upolować.
-Skąd wiedziałaś że podsłuchuje?-zapytał Damon dalej się uśmiechając.
-Znam cię bardziej niż myślisz.- odpowiedziała pewnie.
-Klausa nie ma więc możesz powiedzieć mi co TY czujesz do niego.- rzekł patrząc w oczy dziewczyny.
-Czemu tak bardzo chcesz to wiedzieć?-powiedziała lekko oburzona.
-Czemu ty tak bardzo nie chcesz tego powiedzieć?- odpowiedział pytaniem na pytanie. Do pokoju weszła Rebekah i powiedziała:
-Właśnie Caroline. Powiedz to! Ukrywanie tego nic ci nie da.
-Ja go kocham okey? Jak jestem przy nim zapominam o wszystkim. Ale...ja nie wiem co czuje on. Może po prostu chce się mną pobawić, a potem rzucić w kąt. To Klaus! Jest nieprzewidywalny. Nasz związek jest skazany na niepowodzenie. - rzekła Caroline ze łzami w oczach. Rebekah natychmiast ją przytuliła. Damon spojrzał na Care z przykrością.
-Musisz się więc dowiedzieć co czuje. Jeśli będziecie się nawzajem ranić żadne z was nie będzie szczęśliwe.- rzekł Damon podchodząc do stolika i nalewając sobie alkohol.
-Może masz rację. Ale jak mam to zrobić?- powiedziała Caroline zabierając szklankę Damonowi.
-Chyba mam pomysł.- wtrąciła się Rebekah.- Musisz być umierająca. Klaus nie ratuje byle kogo. Będę udawać że chcę cię zabić. Kiedy on wejdzie, albo mi na to pozwoli, albo uratuje ciebie wbijając mi sztylet w serce. Jeśli jednak nie zareaguje powiemy wszystko Klausowi, o naszym planie. 
-Poświęcisz się dla mnie? Jesteś gotowa narazić się na przebicie sztyletem dla mnie?- spytała zdziwiona Caroline.
-Zdecydowanie tak. Poza tym mam nadzieję, że gdy się okaże że cię kocha, a będzie tak na pewno, to wyciągniesz że mnie ten głupi sztylet. - uśmiechnęła się.
-Kto by pomyślał? Wy dwie. Najlepsze przyjaciółki. Wzruszające.- rzekł Damon cały czas przyglądający się dziewczynom.
-Zamknij się!-powiedziała.- Czekaj! Gdzie jest Kelly? Skoro nie ma Klausa ani Kelly to... o mój boże! Oni poszli po zaklęcie. Czemu mi nie powiedział?! Jeśli coś mu się stanie... musimy go znaleźć.- mówiła szybko Care.
-Spokojnie. Jestem pewna, że sobie poradzi. To Klaus!- rzekła pierwotna.
-Ale jeśli...Kelly mówiła że Betty jest silna. Jak on ma zginąć to ja już wolę do końca życia zmagać się z tą wilkołaczą raną ale on nie może umrzeć!- mówiła przez łzy. W tym momencie do domu wszedł Klaus i Kelly. Do mężczyzny podbiegła Caroline i rzuciła się mu w ramiona.
-Mam zaklęcie.- powiedział nadal obejmując dziewczynę.
-Nie obchodzi mnie żadne zaklęcie. Pozwolisz mi się nacieszyć tym że żyjesz?!- rzekła lekko zmieszana. Damon, Kelly i Rebekah patrzyli się na wszystko z zaciekawieniem. Care w końcu puściła pierwotnego i spojrzała na kartkę która Niklaus trzymał w ręce. Pierwotny podał jej niewielki kawałek papieru. Ona odłożyła go na stolik jakby to miało oznaczać: "Zajmiemy się tym potem".
-Zostawmy ich samych. - powiedziała Bekah uśmiechając się do Caroline. Kelly postanowiła wyjechać z Mystic Falls. Uciec od wszystkiego. Salvatore wraz z pierwotną poszli do baru. Po chwili Care dostała SMS-a od Bex:"Potrzebujesz jeszcze jakichś dowodów na to że mu na tobie zależy?" Dziewczyna odpowiedziała sobie od razu na to przecząco po czym schowała telefon do kieszeni.
-Klaus! Dlaczego do cholery nie powiedziałeś mi że idziesz po zaklęcie? Okłamałeś mnie! - krzyczała lekko wkurzona.
-Wszystko co robię, robię dla ciebie. Wiem, że jeśli tylko będzie już z tobą w porządku wymażesz mnie że swojego życia, ale chcę żebyś była szczęśliwa i obiecuje że tak się stanie.- tłumaczył pierwotny.
-Nie wymaże cię że swojego życia! Nie zrobię tego dopóki ty sam się nie wymażesz!- powiedziała, albo nawet krzyknęła do Klausa. Ten podbiegł do niej i pocałował ją trzymając jej twarz w rękach. Ona przyciągnęła go bliżej.
-Obiecuje że nigdy cię nie zostawię.- powiedział i wrócił do poprzedniej czynności. Pocałunek był przepełniony szczerą miłością. Pragnęli być przy sobie cały czas,ale...właśnie ale. Zawsze jest jakieś ale.
-Klaus.-zrobiła chwilę przerwy.-Nie możesz mnie tak cały czas całować. Ja chcę...to znaczy...nigdy nie uznałabym TEGO jako błąd, ale... to złe.- powiedziała nie patrząc na niego, bojąc się, że gdy na niego spojrzy znowu się zatraci.
-To złe, że mnie kochasz czy, że jesteś szczęśliwa?- zapytał smutno nie oczekując odpowiedzi. Wyminął Care i wyszedł z pokoju. Gdy tylko przekroczył próg swojej sypialni po jego policzku spłynęła łza. Caroline stała w tym samym miejscu długi czas. Zastanawiała się nad tym co powiedział pierwotny. Tak kochała go i była szczęśliwa, ale na pewno nie było to złe. Chciała iść do jego sypialni i rzucić go na łóżko, ale nie mogła. Myślała o tym co pomyśli Elena, Bonnie, jej mama. Zaczęła płakać. Uklęknęła i schowała twarz w dłonie płacząc.
-To, że nie chcesz się przyznać do tego że mnie kochasz i udajesz że nic do mnie nie czujesz, co nie powiem cholernie boli, nie oznacza że pozwolę ci płakać.- usłyszała za sobą brytyjski akcent. Klaus pochylił się nad nią i wytarł jej kciukiem łzy po czym nie wiele myśląc przytulił ją. Siedzieli za podłodze. On przytulał ją do siebie. Nie chciał by płakała. Mimo, że go zraniła nie potrafił jej nienawidzić. To była Caroline. Jego Caroline. Ona jeszcze o tym nie wiedziała, jednak pierwotny miał nadzieję że w końcu to zrozumie. Po chwili nie puszczając dziewczyny szepnął jej do ucha:
-Tak mogłoby być zawsze. Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć, że we mnie znajdziesz wsparcie. Proszę tylko byś nie płakała. To boli mnie bardziej jakiekolwiek inne cierpienie fizyczne. Nie płacz kochana. Proszę przestań płakać...
************
Kurcze popłakałam się przy pisaniu końcówki. Nie wiem czy wyszła tak jak bym chciała, ale to jak miało wyjść zmusiło mnie do płaczu. W pewnym momencie tak sobie myślę: "Kurde przestań ryczeć. To tylko opowiadanie. Dobra nie ważne. Klaus nie pozwolił Caroline płakać. O mnie mowy nie było". Później zaczęłam sama z siebie się śmiać. Jestem wyjątkowo wesołą osobą, ale przy tym nie umiałam nie płakać. Jeszcze jak sama że sobą się kłóciłam w myślach XD Knuję już co by się mogło wydarzyć w kolejnym rozdziale. Oczywiście końcówka pisana o 2:40 że względu na to, że ja już teraz sobie rozpoczęłam wakacje i wstawać rano nie muszę, co oznacza że mogę pisać. A najlepiej tworzy mi się właśnie w nocy. Nie wiem jakie są efekty, bo osobiście średnio mi się podoba. Macie tu aska jak coś piszcie ;3 ask.fm/monia_rudzielec
~Do kochanej i niezastąpionej Soul:
Mam nadzieję że cię nie zawiodłam. Wiem, nie wyszło perfekcyjnie, ale to mój pierwszy blog no i muszę ci podziękować po raz kolejny bo tak naprawdę miałam już nie pisać dalej bo straciłam chęci, ale tak pomyślałam, że i tak nic nie robię wiec coś utworzyłam. W dużej mierze to ty nakłoniłaś mnie do pisania dalszej części opowiadania. Pozdrawiam cię no i przesyłam buziaki ;* <3 <3 <3
PS. Monia ostatnio beksa cały czas ryczy i czytając jeden z twoich komentarzy miała łzy w oczach. Oczywiście było mi tak miło, że się popłakałam, a nie smutno czy coś. Jeśli będą powodzie to, to jedynie moja wina XD Przepraszam! XD
KOOOCHAM WAS <3

2 komentarze:

  1. Mogę zaczynać? Mogę. Dobra no to jazda !
    Genialny rozdział ! Co wy ludzie macie z tym nie docenianiem siebie xd Ja tam nie nażekam i dobrze ! :D Również popłakałam się na końcówce ;-; Jestem nadwrażliwa, po tem oczywiście zaczęłam się śmiać, i po tem znów płakać ze swojej głupoty xD Jeśli można to tak nazwać. Witam w clubie :D Uwielbiam dwać komentarze ! Tylko brak mi czasu na nie ;-; Elenaaaa... zmora ! xD Nie żeby coś xD No dobra, bez obrazy dla jej fanów. Maszakraaaaa :D Maszakraaaa :> "~Do kochanej i niezastąpionej Soul:" Płaczę ze szczęścia <3 Kocham cię ! Kocham cię ! Kocham cię dziewczyno ! Ja chcem więcej ! :c Mam nadzieję że coś wykombinujesz co dalej z tym opowiadaniem :3 Damon ! Damon ! Koleś od kiedy ty trzymasz stronę Barbie a nie laski którą kochasz? No dobra xD Przeżyłam nie mały szok xD Mam nadzieję że spotka ich szczęśliwe zakończenie jak w bajkach :3 Ale oczywiście krew i spora dawka mordku jeszcze chyba nikomu nie zaszkodziła :D Rozpisałam się ;-; Czekam na kolejne nn ! Życzę ci weny i zdrówka :3 Bo chora nic mi tutaj nie napiszesz :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejuś <3 Napisałam już kolejny rozdział XD W nocy będę pisać 7 Pomyślałam żeby je tak połączyć i 25 czerwca wstawić oba w jednym poście. Sama nie wiem czemu się nie doceniam. Czytam chyba z 30 blogów i naprawdę w porównaniu do autorek tych blogów to jeszcze duuużo mi do perfekcji brakuje. Powiem tyle, każda kłótnia Klausa i Caroline będzie tylko ich do siebie zbliżać. Przynajmniej w najbliższych rozdziałach. Kooocham <3

      Usuń