Witajcie! :D Kolejny rozdział dosyć szybko ale to dlatego że miałam nagły przypływ energii do pisania XD Mam nadzieję że wam się spodoba. Za błędy przepraszam ale pisałam to o 4:00 w nocy.
-Jestem Kelly, siostra Cassie. Jestem pewna, że zabicie mnie tu i teraz byłoby największym błędem w waszym życiu. - rzekła pewnie kobieta. Klaus nie zbyt przejął się słowami czarnowłosej. W wampirzym tempie oparł ją o ścianę i zaczął dusić. W tej chwili odezwała się Caroline:
-Wysłuchajmy jej!
-Dlaczego mamy to niby robić Care? - zapytał Niklaus.
-Może dlatego, że cię o to proszę i jeśli poczekasz z jej zabiciem 10 minut nic się nie stanie.- powiedziała wściekła. Wiedziała że Klaus jej posłucha. Już po chwili Kelly uwolniona z uścisku zaczęła ciężko oddychać.
-Zastanawia was pewnie dlaczego tu przyszłam. Nie mam złych zamiarów. Chcę wszystko wyjaśnić. Cassie poszukiwała księgi waszej matki. - w tym momencie wskazała na Rebekę i Klausa. - Popełniła błąd przyjeżdżając tutaj i uparcie próbując zdobyć księgę. Ale teraz...ona nie żyje. Zostałam sama. - powiedziała a po jej policzku spłynęła samotna łza.
- A co z twoim rodzeństwem. Cassie wspomniała że chciała księgę dla SIÓSTR.- powiedziała zdenerwowana Caroline.
-Moje rodzeństwo, Natalie i Gabrielle...również nie żyją. Umarły 7 lat temu. Pozwólcie że opowiem wam całą naszą historię.- powiedziała i już po chwili zaczęła opowiadać.- Dokładnie 14 lat temu zachorowała nasza matka Jasmine po czym umarła. Nasz ojciec Rafael twierdząc że będzie dla nas złym ojcem wyjechał. Zostawił nas same. Najstarszą Gabrielle-17 lat, mnie i Natalie-bliźniaczki 13 lat i najmłodszą Cassie-9 lat. Wszystkie byłyśmy czarownicami oprócz Casidy. Miała 4 latka kiedy matka ją przygarnęła. Jej rodzina pochodziła z rodu wilkolaków. Postanowiła się nią zająć. Od śmierci matki i wyjazdu ojca trzymałyśmy się razem. Natalie i Gabrielle znalazły zaklęcia matki i potajemnie chciały sprowadzić ją do świata żywych. Niestety umarły gdyż magia którą się posługiwały była dla nich zbyt silna. Zostałyśmy same z Cassie. Postanowiłam zostawić czary więc w wieku 20 lat stałam się wampirem. Klaus...znalazł Cassie i jako że była wilkołakiem zmienił ją w hybrydę. Wśród czarownic moja siostra znalazła Bernadettę. W zamian za księgę czarów Esther, Betty miała wskrzesić moje siostry i matkę. Byłam przeciwko temu jednak ona i tak starała się to zrobić. Porwała Caroline i wstrzyknęła jej jakąś truciznę przygotowaną przez wiedźmę. Dzięki temu jad wilkołaka pozostawał w jej organizmie mimo krwi Klausa. Myślę, że mogę ukraść Betty zaklęcie odwracające tamto ale sama sobie nie poradzę. - powiedziała poważnie.-Bernadetta jest dosyć silna jak na swój wiek. Będziemy musieli ją zaskoczyć. Gdy ja z nią będę rozmawiać ty wejdziesz i ukradniesz zaklęcie.- wskazała na Klausa.
-Świetnie. Ale pozwól, że to zrobimy jutro wybierz sobie jakiś pokój a ja zaopiekuję się Care. Nie zawracaj mi więcej głowy. Jak coś pytaj mojej siostry. - rzekł Klaus stając obok Caroline.
-Ej! Czemu to ja zawsze mam się zajmować gośćmi?!- krzyknęła Bekah i rzuciła w brata wazonem. Ten sprytnie go złapał i odstawił na swoje miejsce. Nie odpowiedział na pytanie tylko zabrał Caroline na górę. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do pierwotnej po czym poszła za Klausem.
-Zdążyłam się już przyzwyczajać do tego pokoju.- Care pokazała na drzwi tymczasowej sypialni. Klaus uśmiechnął się po czym otworzył drzwi i przepuścił blondynkę.
-Dlaczego wczoraj mnie unikałaś?- zapytał pierwotny bez owijania w bawełnę.
-Nie rozumiem o czym mówisz. - rzekła drżącym głosem Care i wyminęła pierwotnego stając przed oknem. Ten złapał ją za ramię i odwrócił w swoją stronę. Dzieliło ich dosłownie kilka centymetrów.
-Wiesz o co chodzi. Najpierw odwiedzasz mnie i szukasz pocieszenia które chętnie ci dałem, a później wychodzisz z mojego domu obrażona. -powiedział Klaus.
- Podziękowałam ci. Pomogłeś mi i dlatego mam całą wieczność spędzić u twojego boku? Moi znajomi ledwo akceptują naszą przyjaźń. Jedyny Stefan w zupełności toleruje ciebie i nasze relacje, ale teraz jak na razie go nie ma. Nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać o tym co czuję. -mówiła bez namysłu Caroline.
-A co czujesz? - zapytał niepewnie Klaus. Dziewczyna nie odpowiedziała. - Odpowiesz czy mam to z ciebie wydusić? - zapytał kolejny raz pierwotny. Blondynka zaśmiała się:
-Jak niby chcesz to wydusić? Zwiążesz mnie? Zamkniesz? Zdejmiesz pierścień i wystawisz na działanie promieni słonecznych? -wyliczała Care. Wiedziała że pierwotny nic z tych rzeczy by jej nie zrobił.
-Nie jestem tak okrutny. Nie dla ciebie. Wolę bardziej...delikatne sposoby. - dziewczyna zaśmiała się nie wiedząc co ma na myśli Klaus. Doslownie po sekundzie poczuła za swoich ustach wargi pierwotnego. Odwzajemniła pocałunek. Nie wiedziała czemu to zrobiła. Wiedziała że jakby jej przyjaciele widzieli to co teraz robi odwrócili by się od niej na wieki, ale to się dla niej teraz nie liczyło. Liczył się tylko Klaus i ona. Musiała przyznać że pierwotny całował wspaniale. Po chwili Klaus odsunął się od niej i spojrzał na nią uśmiechając się.
-Jak mówiłem wolę bardziej delikatne sposoby.-rzekł i wyszedł z pokoju dziewczyny. Ta tylko uśmiechnęła się do siebie i zamknęła oczy myśląc o tym co przed chwilą zrobiła. Odwzajemniła jego pocałunek! Chwilę potem się ocknęła. Ona pocałowała Klausa. Przyjaciele jej tego nie wybaczą. Złapała się za głowę po czym upadła na łóżko rozmyślając nad tym jak powie swoim bliskim o tym co zrobiła. W tej samej chwili na dół zeszedł Klaus. Jego siostra tylko usmiechnela się znacząco i poszła na górę do pokoju Caroline. Zapukala do drzwi po czym weszła. Zauważyła leżącą Care która kątem oka spogladala na pierwotną. Bekah wskoczyla na łóżko łapiąc przyjaciółkę za ręce i podnosząc do pozycji siedzącej.
-Kto by pomyślał. Mój brat delikatny.- rzekła Bex uśmiechając się szeroko do Care.
-Bądź cicho! Nie wiem dlaczego odwzajemnilam pocałunek jeśli o to ci chodzi. - tłumaczyła się blondynka.
-Jasne, jasne. Nic nie czujesz do Klausa. Oczywiście że nie. - drwila pierwotna.
-Nawet jeśli coś do niego czuje to najlepiej jak o nim zapomnę. Moi przyjaciele nie pozwoliliby na to bym się z nim spotykała.- powiedziała Caroline.
-Potrzebujesz ich pozwolenia?! Po za tym gdzie są twoi PRZYJACIELE? No tak Elena pewnie zabawia się teraz z Damonem a Bonnie zapewne planuje wymordowanie mnie i mojej rodziny. -rzekła Rebekah. Care chciała zaprzeczyć ale w głębi serca wiedziała że pierwotna ma rację. Spuściła głowę na dół po czym spojrzała na Bexy.
-Zmienmy temat. Co powiesz na zakupy? - zaproponowała Caroline.
-Świetny pomysł! -krzyknęła pierwotna. Już po chwili zeszły na dół i skierowały się do drzwi. Care spojrzała się na Klausa i usmiechnela się do siebie. Wyszły z rezydencji i będąc już oddalone trochę od posiadłości Rebekah powiedziała głośno:
-Nie Caroline, oczywiście nic nie czujesz do Klausa. - obie zaczęły się śmiać po czym uslyszaly głos za sobą:
-Kto by pomyślał. Caroline i Rebekah. Najlepsze przyjaciółki. Mniejsza o to. Lepiej zastanówmy się nad słowami twojej przyjaciółki Barbie. Czujesz coś do Klausa blondi?- Care nie wiedziała co odpowiedzieć na pytanie Damona. Pierwotna widząc zakłopotanie przyjaciółki odepchnęła Salvatora i rzekła:
-Nie powinno cię to obchodzić. Właśnie psujesz nam wypad na zakupy a na to nie pozwolę.- usmiechnela się sztucznie do Damona po czym skręciła mu kark i rzuciła w stronę lasku.-Idziemy. - powiedziala Bekah i obie zaczęły się śmiać. W towarzystwie Rebeki Care czuła się swobodniej niż przy kimkolwiek innym. Czuła że może jej się wygadać. Wiedziała że może jej mimo wszystko zaufać. Po zakupach postanowiły wejść do Mystic Grilla i się napić. Rebekah za barem zauważyła Matta. Pociągnęła za sobą Care i podeszła uśmiechając się do chłopaka. Ten zignorował to i przywitał się z przyjaciółka. Caroline widząc jak Bex nagle posmutniala rzekła:
-Hej! Matt! Czemu tak bardzo nie lubisz Rebeki?
-A czemu mam ją lubić?- zapytał.
-Może dlatego że o ciebie zabiega a ty nawet nie odwajemniles jej uśmiechu. - powiedziała Care. Matt spojrzał na dół po czym podszedł do Rebeki i rzekł:
-Przepraszam. Nie powinienem być dla ciebie taki oschły. To moi znajomi mają o tobie złe zdanie. Ja nigdy nie miałem. Chrzanic ich. Chcialabys wybrać się że mną na szkolny bal za 2 tygodnie?- rzekł spoglądając na usmiechajaca się w ich stronę Caroline.
-Jasne! W końcu sama nie wiedziałam z kim się wybrać.- usmiechnela się szeroko i spojrzała na Care. Po chwili Matt poszedł na zaplecze odpakowac kartony z alkocholem.
-Słodko razem wygladacie.- rzekła Caroline do Rebeki. Ta zasmiala się i obie zaczęły pić. Cały wieczór spędziły razem. Pozniej Care źle się poczuła. Nie z powodu alkocholu, a dlatego że rana znowu się pojawiła powodując nieprzyjemne objawy. Szybko dotarły do domu pierwotnych po czym Caroline poszła do swojego pokoju dziękując Rebece za miły dzień.
-Hej Care! Jak się czujesz?- zapytał z troską Klaus.
-Nie zbyt dobrze.- powiedziała dziewczyna. Już po chwili obok niej usiadł Niklaus częstując ją swoją krwią. Gdy wypila wystarczająco zasnela wycieńczona w ramionach pierwotnego. Położył ją, po czym sam znalazł się obok niej przyciągając ją bliżej siebie.
Zalozyl jej kosmyk blond włosów za ucho po czym pocałował ją w czoło i sam usnął. Pragnął zasypiać przy niej codziennie, ale wiedział, że Care nie prędko mu na to pozwoli...
Oh kocham cię <3 Uwielbiam tą przyjaźń Care i Bexy O.O Om nom nom, pocałunek <3 Awww... kocham cię jeszcze bardziej :3 Znalazłam tam pare błędów ale nie rzucając się aż tak w oczy :D Czekam na więcej ! Pamiętaj że ja muszę pochłaniać opowiadania ;D A w tym twoje również, ponieważ jest genialne ! <3
OdpowiedzUsuń