Był wieczór. Caroline leżała przytulona do Klausa. Uśmiechała się. Nie żałowała swojej decyzji. Była bardzo szczęśliwa. Przespała się z Klausem i nie miała z tego powodu wyrzutów sumienia. Już nie interesowało jej co powie Elena. Czy to źle? Może powinna się z tym źle czuć.Chciała by Stefan wrócił, ale jego podróż się stale przedłużała. Ten wieczór chciała spędzić z kimś komu mogłaby się wygadać. Zdecydowała wybrać się gdzieś z Rebeką. Teraz jednak chciała nacieszyć się obecnością pierwotnego.
-Kochanie, jutro odzyskamy zaklęcie obiecuje. Tymczasem potrzebujesz mojej krwi.- powiedział głaskając Care po włosach.
-Poczekam na zaklęcie tak długo jak będzie trzeba.-odpowiedziała przygryzając wargę. Już po chwili była nad pierwotnym. Wgryzła się w jego szyję i zaczęła pić jego krew. Klaus delikatnie opuszkami palców gładził plecy dziewczyny. Gdy wypiła wystarczająco spojrzała na pierwotnego wzrokiem pełnym pożądania. Niklaus zamienił ich miejscami. Teraz to on był na górze napierając na ciało dziewczyny. Przyciągnęła go bliżej i pocałowała czule. Po chwili przerwała pocałunek i rzekła:
-Zostałabym tu najchętniej całe wieki. Z tobą. Postanowiłam jednak wybrać się gdzieś z Bex. Mam nadzieję że nie masz mi tego za złe.-spojrzała na pierwotnego. Ten pocałował ją delikatnie po czym powiedział:
-Liczę, że niedługo wrócisz.
-Oczywiście.- odpowiedziała i pocałowała go w usta po czym wyszła z pokoju. Wybrała numer Rebeki i zadzwoniła do niej schodząc po schodach.
-Hej Bekah. Gdzie jesteś?
-W Grillu.
-Będę tam za 20 min. Musimy pogadać.
-Więc do zobaczenia.
-Pa!
Care wzięła prysznic po czym pojawiła w Grillu. Zauważyła Rebekę w towarzystwie Matta.Rozmawiali jak prawdziwi przyjaciele. Na ich widok wampirzyca uśmiechnęła się i podeszła do nich.
-Oh, hej Care.- przywitała się pierwotna przytulając dziewczynę.
-Dobra nie będę wam przeszkadzał. Jak coś dzwoń Bekah. Na razie dziewczyny!
-Pa!- odpowiedziała pierwotna uśmiechając się przyjaźnie.-To o czym chciałaś pogadać?- dodała tym razem już do przyjaciółki.
-Co byś zrobiła jakbym ci powiedziała, że... pocałowałam twojego brata.
-Cóż... to było pewne, że kiedyś do tego dojdzie. Po za tym nie tylko raz się całowaliście. Nic nowego.- powiedziała uśmiechając się.
-A jakbym ci powiedziała, że się z nim przespałam?- zapytała lekko wystraszona.
-Serio?- spytała niepewnie Bexy.
-Tak...dzisiaj, jakoś tak pocałowałam go i później...sama wiesz, po za tym zdecydowałam, że mimo wszystko chcę z nim być!
-Wow! To świetnie!-krzyknęła Rebekah i przytuliła przyjaciółkę. Zaczęły rozmawiać, śmiać się, pić. Naprawdę świetnie się bawiły. Po chwili do Caroline podeszła Bonnie.
-Hej Caroline! Cieszę się, że cię widzę.
-Bonnie. Jeśli masz zamiar prawić mi kazania jaki to zły jest dla mnie Klaus to sobie oszczędź. Elena już cię wręczyła.
-Wręcz przeciwnie. Chciałabym cię za nią przeprosić. Skoro zdecydowałaś się być z Klausem to widocznie...może zasługuje na szansę.
-Miło z twojej strony Bonnie, ale jeśli Elena nie przyjdzie mnie osobiście przeprosić to może zapomnieć że jej wybaczę.
-W tym właśnie sęk. Ona nie ma zamiaru cię przepraszać. Sądzi że miała rację. Nie pomyślała, że ty i Klaus to podobna sytuacja jak ona i Damon...
-Czekaj. Elena i Damon są razem?
-Tak...od jakiegoś czasu.
-Nie ważne. Bonnie, cieszę się, że mnie rozumiesz. Skoro Elena nie jest tak wyrozumiała jak ty to nie ma co liczyć na naszą przyjaźń.
-Caroline, naprawdę przykro mi, że tak zostałaś potraktowana przez kogoś kto jeszcze niedawno podawał się za twoją przyjaciółkę.
-Nie trzeba. Radzę sobie. Dzięki Bonnie. Muszę lecieć. Jak coś masz mój numer. Pa!- powiedziała uściskała przyjaciółkę i ruszyła w stronę rezydencji Mikaelsonów. Po chwili dogoniła ją Rebekah.
-Wszystko okey?
-Tak. Nie martw się Bex.
-Hej! Rozumiem, że Elena była dla ciebie kimś ważnym, ale nie przejmuj się jej słowami. Zadbaj o swoje szczęście.
-Brakuje mi jej. Mimo wszystko za nią tęsknię.
-Przykro mi. Wiem jak blisko byłyście ze sobą. Kiedyś na pewno zrozumie że kochasz Klausa.- po tych słowach Rebeki, Care usiadła opierając się o drzewo i zaczęła płakać. Kiedyś. Brzmi jakby to była jakaś odległa przyszłość. Właśnie. Jak będzie wyglądała przyszłość młodej wampirzycy, która całe życie spędziła w na pozór, nudnym Mystic Falls. Nieliczni wiedzieli jednak o tym że to miasteczko skrywało wiele tajemnic. Nawet nie zauważyła kiedy jej policzki stały się całe mokre od łez.
-Co się stało? Powiedziałam coś nie tak?-spytała troskliwie Bexy.
-Nie, tylko... boję się.
-Czego?- zapytała pierwotna
-Tego, że mnie zostawi.
-Nie zostawi cię. Elena jest twoją przyjaciółką, zrozumie, że...
-Nie Elena. Klaus. Ma ponad 1000 lat. Pewnie miał już wiele takich jak ja. Pewnie zostawi mnie prędzej czy później. Będę dla niego tylko na chwilę.- rzekła jeszcze bardziej płacząc.
-Caroline! Nigdy nikogo nie darzył takim uczuciem. Jestem pewna, że cię kocha i na pewno cię nie zostawi. Zmienił się. Dla ciebie. Jeszcze kilka lat temu bym w to nie uwierzyła, że mój brat będzie w stanie pokochać, ale teraz, kiedy widzę go szczęśliwego z tobą, to... ja jestem pewna że cię kocha. To jak na ciebie patrzy. To jest niesamowite.- słowa pierwotnej lekko uspokoiły blondynkę. Już znacznie spokojniejsza odezwała się:
-Dziękuje!
-Za co?
-Za wsparcie i wszystko co dla mnie zrobiłaś. Pójdę do mojego domu. Muszę odpocząć.
-Oczywiście. Klaus na pewno cię zrozumie.
-Dobranoc. Przeproś go ode mnie. Obiecałam mu ze wrócę niedługo, ale... sama wiesz.
-Tak zrobię. Dobrej nocy Care.- przytuliła przyjaciółkę po czym każda poszła w swoją stronę. Mamy Caroline jak zawsze nie było w domu. Care zdążyła już odzwyczaić się od swojego pokoju. Weszła do swojej sypialni i usiadła na łóżku. Schowała głowę w dłonie i zaczęła łkać. Zastanawiała się czy to co powiedziała pierwotna może być prawdą. Na jedno ona jest siostrą Niklausa i zdecydowanie zna go bardzo dobrze, ale czy ona nie powiedziała tego tylko by ją pocieszyć. Położyła się i próbowała zasnąć ale nie mogła gdyż jej głowę zaprzątały myśli. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi. Wycierając policzki z łez podeszła do drzwi wejściowych. Otworzyła je i ujrzała Klausa. Ten nie czekał na nic tylko podszedł do blondynki i ją przytulił. Dziewczyna wtuliła się w niego bardziej. Swoimi łzami zmoczyła koszulę pierwotnego. Po chwili odezwał się Klaus:
- Rebekah mi wszystko opowiedziała. Jak mogłaś pomyśleć że cię kiedykolwiek zostawię? - dziewczyna spoglądała na podłogę płacząc.-Spójrz na mnie Caroline.-na te słowa dziewczyna niepewnie spojrzała na pierwotnego, ten złapał jej twarz w dłonie i patrząc jej głęboko w oczy rzekł:
-Kocham Cię Caroline! Nigdy cię nie zostawie obiecuje. Jesteś dla mnie najcenniejszym skarbem.Kocham cię słyszysz?- Dziewczyna nie czekając na nic pocałowała ukochanego czule. Pierwotny odwzajemnił pocałunek po czym przytulił do siebie Care.
-Też cię kocham.-powiedziała nadal płacząc. Pierwotny kciukiem starł łzy spływające po policzkach dziewczyny i przytulając ją szepnął jej do ucha:
-Nie płacz kochanie.- po chwili Caroline leżała obok Klausa na łóżku wtulając się w jego tors. Już nie płakała. Byli blisko siebie. Caroline czuła gorący oddech pierwotnego na swojej szyi. Klaus potrafił sprawić ze dziewczyna czuła się lepiej. Po chwili zasnęła. Pierwotny ucałował ją w głowę po czym sam usnął.
*******************
Przepraszam, że nie dodałam tego rozdziału wcześniej, ale nie byłam do niego przekonana. Sytuacja Klaroline jest teraz cudowna, ale już niedługo się to zmieni. Nie będzie to z winy Klausa czy Caroline, ale przez kogoś Klaus będzie musiał ponownie zabiegać o względy Caroline. Od razu mówię, że to nikt z rodzeństwa pierwotnego. Chyba już za dużo "zaspojlerowałam". Napiszę kolejny rozdział to się dowiecie. Pozdrawiam kochani! :* <3
O boże! Genialny rozdział! Czekaj, czekaj. Może Hayley? I Tyler?! Może te dziecko? Nie wiem, zresztą, cieszę się że dodałaś nowy rozdział! Czekałam na niego, wyrywając sobie włosy z głowy. Piszę poważnie ;) Klaroline *.* Om nom nom. Wiedziałam, że Elena jest tępą egoistką. Bez obrazy dla jej fanów. Czepia się Caroline, że jest z Klausem, który zabił dużo ludzi, a niby Damon to święty Paweł? Jeszcze czego. Jakby sobie przypomniała, próbował zabić Caroline. A ta się jeszcze jej czepia. Caroline ma równe prawo być z Klausem, jak Elena z Damonem. Oni są źli, niebezpieczni i mają krew na rękach. W czym problem! No chyba że Elena jest zazdrosna, o to, że pierwotna hybyrda, jest zainteresowana jej przyjaciółką a nie nią. Pff.. Troszkę się rozpisałam. Życzę weny, pozdrawiam i całuję :* Soul :*
OdpowiedzUsuń