Moi kochani. Postanowiłam wrzucać częściej krótsze rozdziały. ;3 Zapraszam do czytania kolejnego rozdziału.
ROZDZIAŁ 2
-Co tam Caroline?...Caroline? Halo? - słychać było w telefonie Care. Dziewczyna leżała nieprzytomna w lesie. Rana po ugryzieniu była dosyć poważna. Nie było pełni więc tylko hybryda mógł przemienić się w wilka. Następnego dnia Klaus zaczynał się denerwować. Miał złe przeczucie, bał się że coś mogło stać się jego ukochanej. Postanowił odwiedzić Stefana. Jako jej najlepszy przyjaciel napewno wiedział coś o zniknięciu Caroline i o wczorajszym telefonie. Stefan rozmawiał z Damonem kiedy nagle przerwał mu pierwotny.
- Witaj. Masz jakieś wieści od Care? - rzekł nie zwlekając Klaus. Bardzo zależało mu na Caroline.
- Podobno była u ciebie. Wczoraj wieczorem dostałem od niej wiadomość.- rzekł zdziwiony Stef.
- Problem w tym że wieczór spędziłem z siostrą. Po południu Caroline przyszła do mnie i poprosiła abyśmy poszli na spacer. Zgodziłem się, jednak wieczór postanowiła spędzić samotnie... no i wczoraj wieczorem zadzwoniła, ale odebrałem i nie usłyszałem by ktokolwiek się odezwał.- powiedział mocno zaniepokojony Niklaus.
- Więc gdzie ona jest? Jeśli dzieje się coś złego, to kto chciałby jej zrobić krzywdę? - krzyknął Stefan. Po chwili usłyszeli głos zza siebie:
-Cassie!! - Rebekah pojawiła się w salonie. - Ta suka napewno jest odpowiedzialna za zniknięcie Caroline- dodała blondynka.
*******
Caroline leżała w pewnym przyciemnionym pomieszczeniu. Po chwili otwarla oczy i spróbowała wstać jednak zatrzymały ją łańcuchy. Nie dosyć że dziewczyna była ugryziona przez wilkolaka to jeszcze ręce owinięte miała sznurami zmoczonymi w werbenie. Cicho krzyknęła po czym do pomieszczenia weszła kobieta.
- Casidy? Co ty tu robisz? Czemu mnie tu trzymasz? - zapytała Care.
-Potrzebuje cię.- rzekła pewna siebie Cassie.
Do czego?!- krzyknęła zdenerwowana blond wampirzyca.
- Chcę odzyskać to, co powinno być w rękach moich przybranych sióstr.
- Czyli? - rzekła Caroline.
- Księgę czarów najsilniejszej z czarownic która kiedykolwiek żyła. - powiedziała po czym wyszła i zatrzasnela drzwi.
**********
Telefon Klausa w pewnej chwili zadzwonił.
- Caroline?! - rzekł Klaus. Myślał że dziewczyna jest bezpieczna.
- Nie zupełnie. Twoja ukochana jest tu obok. Ugryzienie wygląda na poważne... Chcesz ją uratować? Oddaj księgę twojej matki, Esther. Połóż ją przed wejściem do domu. Adres wyśle sms-em. Po tych słowach Cassie się rozlaczyla. Klaus był bardzo zły. Zaczął przewracac wszystkie przedmioty w pokoju. Wiedział że nie może oddać księgi matki w ręce Casidy, ale wiedział też że musi uratować Care. Wziął kluczyki i ruszył w stronę domu wiedzmy Bennett. Zapukał do drzwi i po chwili stanęła przed nim Bonnie.
-Czego chcesz?!- powiedziała zdenerwowana.
- Nie mam zamiaru kłócić się z tobą. Potrzebuje twojej pomocy.- rzekł Klaus. Bonnie zaczęła się śmiać.
- I pomyslales że ci pomogę? Musisz znaleźć sobie inną naiwną osobę.- Już miała zamykać drzwi, kiedy Klaus powiedział.
- Chodzi o Caroline. Jest w niebezpieczeństwie.- powiedział Klaus spuszczajac głowę na dół. Bonnie zaprosiła Klausa do domu.
- Jak to w niebezpieczeństwie? - zapytała czarownica.
- Niejaka Casidy... chce księgę mojej matki. Caroline zginie jeśli jej nie dostarcze. Jednak jeśli rzucilabys zaklęcie lokalizujace uratowalbym ją. - powiedział pierwotny.
- Zrobię to. Dla Care nie dla ciebie.- rzekła Bonnie po chwili namysłu.
Już po chwili wzięła hustę którą Caroline kiedyś zostawiła u przyjaciółki i zaczęła wypowiadac zaklęcie. Już po chwili podała Klausowi adres do opuszczonego domu w którym przetrzymywana była Care. Bonnie wierzyła że Klaus uratuje jej przyjaciółkę. Chwilę później Klaus znalazł się na miejscu. Słyszał słaby oddech Caroline która siedziała uwiazana piętro wyżej. Niklaus otworzył drzwi i wbiegł na górę. Wszedł do pokoju gdzie ujrzał Caroline. Gdy zobaczył stan w jakim jest dziewczyna nie zastanawiajac się podszedł do niej.
- Klaus?- zapytała drżącym głosem Care.
- Mam cię, kochana. Już jesteś bezpieczna. - powiedział pierwotny. Klaus uspokoił się. Cieszył się że jego ukochana jest już bezpieczna. Nic już się dla niego nie liczyło. Widząc ranę na ręku wampirzycy od razu nagryzl nadgarstek i przyłożył go Caroline do ust. Dziewczyna piła krew przytrzymujac jedną ręką dłoń pierwotnego.Po chwili Klaus wziął na ręce Care i zaniósł do samochodu po czym ponownie wszedł do domu i znalazł Cassie.
- Jak mnie tu znalazles? - zapytała zdenerwowana dziewczyna.
- Ważne że cię znalazłem. Teraz pozalujesz tego co zrobilas Caroline.- pierwotny przyparl do ściany Casidy i wyrwał jej serce. Zaraz potem wrócił do samochodu, ucałował śpiącą Caroline w policzek i skierował się w stronę swojej rezydencji. Gdy dotarli do domu Klaus wziął na ręce Caroline i w wampirzym tempie zabrał do sypialni. Położył ją na łóżku po czym wyszedł. Zeszedł na dół i napil się szkockiej z lodem po czym zadzwonił do Stefana że dziewczyna jest bezpieczna. Po chwili do pokoju weszła Rebekah.
- Uratowales ją, prawda? - rzekła widząc swojego brata już znacznie spokojniejszego.
- Tak...ale nadal nie wiem po co Casidy księga naszej matki. - rzekł Klaus spoglądając na siostre. Po chwili milczenia odezwala się pierwotna:
- Jedyną osobą która może coś wiedzieć jest...
- Tyler! - dokończył Niklaus po czym nakazał siostrze sprowadzić Lokwooda do rezydencji. Gdy Bekah wyszła, Nik powędrował na górę i zajrzał do pokoju w którym była Caroline. Podszedł do niej odgarnal jej z policzka kosmyk blond włosów i złapał za rękę. W tej chwili dziewczyna się obudziła. Spojrzała na Klausa i rzekła:
- Uratowales mi życie.
- Cóż, Casidy nie miała że mną szans.- uśmiechnął się.
- Ona chciała mnie zabić. Klaus, ona chciała mnie zabić.- powiedziała przerażona dziewczyna.
-Nigdy bym na to nie pozwolił, Caroline. Jesteś dla mnie najważniejsza.- rzekł Klaus. Chwilę potem dziewczyna podniosła się siadajac na łóżku i powiedziała:
- Ale co jeśli bym umarła? Mogłam zginąć tylko przez to że Cassie była zazdrosna o Tylera.- powiedziała Care gdy łzy płynęły po jej policzkach. Pierwotny szybko odpedzil myśl że dziewczyna mogłaby umrzeć.
- Wszystko dobrze. Już jest wszystko dobrze.- powiedział Klaus po czym przytulił do siebie Caroline. Dziewczyna odwzajemnila uścisk.
- Jesteś zmęczona, powinnas odpocząć.- rzekł i chciał wyjść z sypialni by Care w spokoju mogła usnać, ale dziewczyna złapała go za rękę.
- Nie zostawiaj mnie samej. - powiedziała Caroline przyciągajac do siebie pierwotnego. On podszedł do łóżka i położył się obok Care. Dziewczyna przytulila się do niego i usnela. W tej chwili Klaus wiedział że Caroline należy do niego. Uśmiechnął się sam do siebie i mocniej objął dziewczynę. Przez cały czas głaskał ją po policzku przypatrujac się jej.
Jeju, rozpływam się ze szczęścia. Śmierć Cassie. Klaus i Care w jednym łóżku ^^ Yuhu ! Ale znając typ akcji, zrobisz coś z tymi przybranymi siostrami Cas. Księga Esther, Tyler i niebezpieczeństwo = Akcja jak ta lala xd :D Życzę ci weny i pozdrawiam :* Dodaj funkcję obserwowania, chciałabym być na bierząco.
OdpowiedzUsuńNawet fajne ale mam jedno pytanie . W tym fragmencie(Widząc ranę na ręku wampirzycy od razu nagryzl nadgarstek i przyłożył go Caroline do ust. Dziewczyna piła krew przytrzymujac jedną ręką dłoń pierwotnego.) Jakim cudem Caroline złapała go za nadgarstek skoro miała związane ręce sznurami z werbeną?
OdpowiedzUsuńMi się bardzo podoba :) Lecę czytać dalej, bo jestem ciekawa co będzie jak Caroline się obudzi :)
OdpowiedzUsuń