Witajcie :D Ten rozdział dedykuje Nikoli P. Przepraszam że rozdział jest krótki jednak myślę że następne już będą dłuższe. Zapraszam do czytania
_____________
ROZDZIAŁ 1
Caroline idąc w stronę domu Salvatorów, zastanawiała się czy to możliwe żeby coś czuła do osoby która nie ma uczuć. Ważniejsze pytanie. Czy osoba która nie ma uczuć może coś czuć? Care coraz bardziej przestawala wierzyć w dobre intencje pierwotnego. Po chwili stanęła przed drzwiami domu Stefana i Damona. Ach no i teraz też Eleny. Blondynka zapukala do drzwi po czym zrobiła krok do tyłu. Już po chwili drzwi otworzył Stefan.
-Och...nareszcie jesteś. Wejdz.- powiedział uśmiechając się do przyjaciółki. Caroline miała zamiar ukryć swoje "uczucia" do Klausa. Usmiechnela się więc do Stefana po czym przekroczyła próg.
- Co to było?- zapytał Stef.
-Ale co? Nie rozumiem. - rzekła Care idąc obok wampira do salonu.
- Ten uśmiech. Taki...wymuszony, nieszczery, wręcz sztuczny. Coś cię trapi. - powiedział z pewnością Salvatore.
- Nie. Skąd ci to przyszło do głowy?- zapytała nie oczekując odpowiedzi.
- Caroline! Przecież cię znam! - powiedział Stefan siadajac na kanapie.
- No, dobrze. Masz rację. Pewien "ktoś" miesza mi w głowie i jestem zrozpaczona po ostatnich wydarzeniach - powiedziała z powagą wampirzyca.
Mogę ci ufać? - dodała
- Przecież wiesz, Care. - odpowiedział bez zastanowienia.
- Zerwalam z Tylerem. - powiedziała. Na twarzy Stefana można było zauważyć smutek i przykrość.
- Okazało się że niejaka Cassie, jest jego hmm...kolejną dziewczyną. Jednak nie to sprawia że zachowuje sie jak bym była nieobecna. Zaraz po zerwaniu nie wiem czemu znalazłam się u Klausa. Proszę nie pytaj czemu bo tak naprawdę sama nie jestem pewna. - powiedziała dziewczyna ze łzami w oczach.
- Czy wy...? - zapytał Stefan po chwili milczenia.
- Nie. - zaprotestowała. Nic z tych rzeczy, ale coś się że mną dzieje. Myślę że czuje coś do Klausa. - rzekła po czym zakryla usta rękami.
- Jestem okropna. Proszę powiedz to. - mówiła dziewczyna, chodząc po pokoju. Po chwili wstał Stefan i złapał dziewczynę za ramiona, po czym przytulił.
- Care. Może nie jestes całkowicie normalna. Trochę...bardzo szalona i zwariowana, ale to właśnie to sprawia że jesteś wyjątkowa. Poza tym nigdy nie powiedziałbym że jesteś okropna. - zapewnił Stefan po czym oboje usiedli i zaczęli rozmawiać, śmiać się, pić i zwierzać. Tego właśnie brakowało Caroline... Całe popołudnie dziewczyna spędziła u Stefana. Później wróciła do domu, mając nadzieję że zastanie tam swoją mamę. Oczywiście się myliła, gdyż jej mama często była w pracy. Caroline skierowała się w stronę swojego pokoju. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi.
- Już idę! - krzyknęła, po czym otworzyła drzwi. To kogo zauważyła przed drzwiami ją zaskoczyło.
- Rebekah? Co ty tu robisz?- powiedziała do pierwotnej.
- Nie mam zamiaru się kłócić Caroline. Chcę porozmawiać...no i potrzebuje twojej pomocy.- rzekła promiennie się uśmiechając.
- Ty? Mojej pomocy?- powiedziała że zdziwieniem Care zapraszając gestem pierwotną do środka.
- Tak. Pewnie zauwazylas że mam dwóch braci. Z nimi imprezowac się nie da. Tymbardziej z Elijah. Chciałam poimprezowac w dziewczecym gronie, a jedyną osobą która może mi pomoc jesteś ty. Zaproś twoje przyjaciółki a ja się resztą zajmę. - powiedziala Bex.
- Cóż. Chyba w tym ci mogę pomóc. Zaproszę Bonnie i Elene. Myślę że możemy sie dobrze bawić. - rzekła bez zastanowienia. Na twarzy Rebeki zagościł szeroki uśmiech.
- Więc do zobaczenia u mnie.- powiedziała Bex po czym w wampirzym tempie wybiegla z pokoju. Caroline od razu zadzwoniła do Eleny i Bonnie, by poinformować je o imprezie. Dziewczyny niechętnie, ale się zgodziły. Wieczorem około 20:00 we trzy pojawiły się przed domem Mikaelsonow. Drzwi otworzył Klaus.
- Witaj Caroline. Do zobaczenia Caroline. - powiedział wychodząc z rezydencji. Dziewczyna obejrzała się za Klausem który patrzył w jej stronę uśmiechając się. Ona odwzajemnila uśmiech, po czym usłyszała głos pierwotnej:
- Na co czekacie? Wejdzcie!-powiedziała niosąc kilka butelek z alkoholem. Przez cały wieczór dziewczyny świetnie się bawiły. Omijały temat facetów jak tylko mogły, chociaż nie zawsze im się to udawało.
- Może zaprosimy Cassie? Co ty na to Caroline? - powiedziała Rebekah z sarkazem w głosie.
- Haha, oczywiście. Już do niej dzwonię.- zażartowała Care.
Dziewczyny zaczely się śmiać. Dopiero przed 5:00 nad ranem zdecydowały się pójść spać. Około 11:00 obudził je Elijah. Stanął oparty o ścianę i rzekł:
- Myślę że czas wstać.- Wszystkie spaly w jednym pokoju. Rebekah podniosła głowę z poduszki po czym powiedziała zaspana:
- Elijah. Wynoś się stąd. Daj nam 10 min. - po chwili znowu oparła głowę o poduszkę.
- Nie mam zamiaru czekać. Wszędzie jest bałagan. Masz to posprzątać siostro.- powiedział pierwotny po czym wyszedł z pokoju. Rebekah niechętnie wstała z łóżka po czym poprawiła swój wygląd i od razu zabrała się za wynoszenie pustych butelek z pokoju. Już po chwili dołączyła do niej Elena. We dwie posprzątały wszystko kiedy Caroline i Bonnie spały. Wstaly dopiero przed 12:00. Care zerknela na telefon po czym zobaczyła wiadomość od Tylera.
-" Powinniśmy porozmawiać. Myślę że mimo naszej ostatniej kłótni, mogę liczyć na to że zostaniemy przyjaciółmi. Proszę przyjdz do Grilla o 15:00"- przeczytała na głos Caroline po czym dodała:
- Co zrobilybyscie na moim miejscu?- dziewczyny spojrzaly na nią. Po chwili odezwała się Bonnie:
- Idź i z nim porozmawiaj. Posłuchaj co ma ci do powiedzenia.- na te słowa Care zdecydowała sie spotkać z Tylerem.Wybiła godzina 15:00. Caroline czekała w Grillu na byłego chłopaka. Kilka stolików dalej siedziała Rebekah mając zamiar za zgodą Caroline podsluchac rozmowę jej i Tylera. Po chwili obok Care pokawil się Ty. Po kilkunastu minutach rozmowy doszli do zgody. Postanowili nie psuć tego co było między nimi, zostać przyjaciółmi. Gdy Caroline miała wychodzić obok Tylera pojawiła się pewna dziewczyna, Casidy.
- Mniemam że jesteś Caroline. Przyszlas odebrać mi chłopaka? Wybacz ale jest już zajęty. Przykro mi ale powinnas już iść. W oczach Caroline pojawiły się łzy. Do dziewczyny podeszła Rebekah. Złapała Caroline i przytulila do siebie po czym nakazała jej iść. Dziewczyna posłusznie wyszła z baru i tak jak ostatnio, postanowiła swoje smutki oddać Klausowi. Rebekah była zła na Cassie. To jak potraktowała Caroline nie spodobało sie pierwotnej. Bex skręciła Tylerowi kark po czym odepchnęła go na bok. Ten stracił przytomnosc.
-Nie wiesz z kim zadarlas. - powiedziała pierwotna do Casidy.
- Wiem. Z wampirem. Jestem hybrydą, jestem od ciebie silniejsza wiec radzę ci się wynosić moja droga.- powiedziała Cassie pewna siebie i swojej siły.
- Jesteś pewna? - zapytała drwiaco Rebekah. Po chwili Bex trzymała za szyję Cassie przytrzymujac ją przy ścianie.
- Chyba jednak nie zdajesz sobie sprawy kim jestem. Jestem pierwotną wampirzycą. Jestem pewna że mogłabym zabić cię 3 razy zanim ty usioslabys rękę do góry. Jeśli chcesz mogę ci to udowodnić.- rzekła pierwotna. Na twarzy Cassie pojawił sie strach. Już po chwili dziewczyna leżała że złamanym karkiem obok Tylera. Rebekah siadla przy barze i zaczęła dumnie pić alkohol. Caroline była już przed domem Klausa. Zaplakana zapukala do drzwi. Drzwi otworzył Klaus tak jak oczekiwała. Gdy zobaczył stan w jakim jest dziewczyna podszedł do niej i ją przytulil. Caroline odrazu poczuła się lepiej w ramionach pierwotnego. Spojrzała mu w oczy i poprosiła aby ten przeszedl się z nią. Klaus widząc Care nie miał serca odmówić. Oboje wybrali się na spacer. Pierwotny był zły na Cassie.
- Nie martw się. Casidy tego pożałuje.- rzekł po czym uśmiechnął się co sprawiło że dziewczyna przestała myśleć w tej chwili o Tylerze.
-Myślę że twoja siostra już się nią zajęła. -stwierdziła Care
-Rebekah była z tobą?-zapytał zaskoczony Klaus.
-Tak i nie uwierzysz jak dobrze się ostatnio dogadujemy. -powiedziała blond wampirzyca.
-Po prostu my dziewczyny musimy trzymać się razem.- powiedziała Bekah idąca tuż za parą.
-Siostro. To miłe z twojej strony że schowałaś swoją uraze do Caroline.- powiedział Klaus.
-Muszę się przyzwyczajac do tego że mój brat... Z resztą nie ważne. Musimy porozmawiać Nik.- powiedziała pierwotna bawiąc się kosmykiem włosów.
-Czy to naprawdę nie może poczekać.- rzekł Klaus skierowujac swoje oczy na Caroline a pozniej z powrotem na siostrę.
-Spokojnie. Idz. Potrzebuje samotności. - powiedziała wampirzyca.
-Ale...- zaczął Klaus ale Care mu przerwała
- Dam sobie radę. - usmiechnela się i przytulila pierwotnego po czym odeszła.
Klaus przyglądał się odchodzacej Caroline a gdy znikła z pola widzenia pierwotnego, ruszył z Rebeką do rezydencji.
Caroline już dosyć długo spacerowala. Wracając do domu przez pobliski las zauważyła obok drzewa wilkolaka. Oddaliła się i już miała uciekać kiedy ten ugryzł ją w rękę. Care traciła przytomność. Spojrzała na ranę i ostatkami sił wyciągnęła z kieszeni telefon.Wybrała numer Klausa, jednak zanim odebrał zemdlala.
Ah. nie ma to jak głupie hybrydziątko-dziewczątko Tylera. V.V Dobra gdy bym ja była na miejscu Bexy, dawno bym wyrwała dziecinie serce. Kocham cię za twoje opowiadanie, już się do niego przywiązałam <3
OdpowiedzUsuń