środa, 21 maja 2014

Prolog

Witajcie :3 Jestem Monika. Mam 15 lat. To mój pierwszy blog, który będzie poświęcony Klaroline, czyli najcudowniejszej parze z The Vampire Diaries. Już teraz dostajecie w swoje ręce prolog! <3

PROLOG

Był piękny słoneczny dzień. Tyler zaprosił Caroline do siebie, mieli miło spędzić wieczór przy kieliszku wina i jakimś filmie. Gdy chłopak poszedł po kieliszki, Caroline właśnie pisała SMS-a do swojej mamy. Po chwili dziewczyna usłyszała dzwoniący telefon Tylera. Zerknęła na wyświetlacz, okazało się że dzwoni niejaka Cassie. Wampirzyca niczym się nie przejęła, gdyż wiedziała że jej chłopak ma wielu przyjaciół wśród wilkołaków, hybryd i nie tylko. Telefon dzwonił już jednak dosyć długo co irytowało Care więc postanowiła odebrac.
-Tyler jest zajęty. - powiedziała dziewczyna. Już miała się rozłączyć kiedy Casidy powiedziała:
-Ty musisz być Caroline, przyjaciółka Tylera.
-Właściwie to dziewcz…- nie zdążyła dokończyć, bo Cassie jej przerwała.
-Nie wiem czemu, Ty nie przedstawił nas sobie wcześniej. Jestem Casidy, dziewczyna Tylera. – Caroline nie wiedziała co ma powiedzieć więc rozłączyła się po czym rzuciła telefon na kanapę i pobiegła do kuchni.
-Ile zajmuje szukanie kieliszków? – zapytała drwiąco. – Dzwoniła Cassie, pewnie ją znasz i przy okazji, wspomniała że jest twoją dziewczyną.-Na chłopaka twarzy pojawiło się przerażenie i powaga.
-To nieporozumienie…- powiedział cicho, starając się ukryć swój strach.
- Tak tak, jasne! Myślę że spotkanie odwołane. – powiedziała Caroline i ze łzami w oczach wybiegła z domu Lokwoodów. Nie wiedziała gdzie się podziać. Nie wiadomo czemu już po kilku minutach znalazła się pod drzwiami rezydencji Mikaelsonów. Blondynka zapukała do drzwi, po czym jej oczom ukazał się Klaus. Zaprosił wampirzycę do środka po czym od razu zapytał jej co się stało. Caroline wyżaliła mu się. Klaus udawał smutek, chociaż w głębi duszy cieszył się, gdyż od początku czuł coś do dziewczyny. Zaproponował jej drinka. Ona bez zastanowienia się zgodziła, aby choć trochę poprawić sobie humor. Już po chwili pierwotny wręczył wampirzycy szklankę alkoholu. Ona upiła łyk po czym Klaus wytarł łzy z policzków Caroline. Ona uśmiechnęła się do niego przyjaźnie i odłożyła szklankę na stolik.
- Muszę już iść. Mama czeka na mnie w domu z kolacją.- powiedziała Care.
- Nie przejmuj się kochana. Jeśli chcesz odpowiednio cię ugoszczę. – powiedział pierwotny.
- Haha. Chętnie, ale mama się będzie martwić. – rzekła dziewczyna.
- Nie, jeśli zadzwonisz do niej i ją o tym poinformujesz. – powiedział zachęcająco Klaus. Dziewczyna po namowie pierwotnego się zgodziła. Widać było jak uszczęśliwiła go ta wiadomość. Powiedział jej że może wybrać pokój.Caroline poszła na górę, nie wiadomo czemu wybrała ten naprzeciwko sypialni Niklausa. Pewnie instynkt podpowiedział jej że ten będzie odpowiedni. Resztę wieczoru spędzili dosyć miło. Później oboje poszli spać. Rano Klaus przyniósł śniadanie do pokoju wampirzycy.
- Wiesz, że nie musiałeś?- rzekła Caroline.
- Wiem, nikt nie może mnie do niczego zmusić.- powiedział Klaus, po czym skierował się w stronę drzwi.
- Ej, Klaus! Dziękuję!- powiedziała Caroline i uśmiechnęła się do przyjaciela. Zaraz, zaraz. Czy to mógł być jej przyjaciel? Skrzywdził tyle niewinnych ludzi z których część to jej bliscy. Czy dziewczyna mogła mu to tak po prostu wybaczyć?
-Proszę. – powiedział pierwotny wampir po czym odwzajemnił uśmiech.
- Nie tylko za śniadanie. Za wczorajszy wieczór. Pomogłeś mi zapomnieć o wszystkim i naprawdę bardzo poprawiłeś humor. Dziękuję. –powiedziała po czym Klaus przybliżył się do dziewczyny w wampirzym tempie. Słyszał jak serce dziewczyny zaczęło szybciej bić.
- Dla ciebie wszystko, kochana! – powiedział, ucałował dziewczynę w policzek i już go nie było w pokoju. Dziewczyna dokończyła śniadanie, a później wzięła chłodny prysznic. Po chwili zeszła na dół i usiadła na kanapie. Zapatrzona w kominek miała nadzieję że pierwotny zaraz do niej dołączy. Nie myliła się. Podał jej kieliszek wina po czym ją objął i przybliżył do siebie. Caroline oparła głowię na ramieniu Klausa po czym zapytała:
- Czy każdą dziewczynę traktujesz tak… z sympatią, jak damę? - oczekiwała odpowiedzi nie bo przecież to Klaus.
-Nie… Caroline, ty jesteś wyjątkowa.- rzekł, po czym wstał i wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.
- Chodź ze mną.- zaproponował.
-Gdzie?- powiedziała Care
-Chcę ci coś pokazać.- powiedział Klaus. Caroline wstała i złapała za rękę pierwotnego. Wiedziała, że jemu może ufać, że z nim jest bezpieczna. Poszli razem do pokoju który był przeznaczony dla tylko i wyłącznie dla Klausa. Nik malował w nim swoje obrazy. Caroline była zaskoczona talentem pierwotnego. Oglądała po kolei każdy obraz, nie mogąc się napatrzeć. W końcu natrafiła na coś co Niklaus chciał jej pokazać. Na jednym z obrazów namalowana była Caroline. Obraz wisiał na samym środku ogromnego pokoju. Dziewczyna jeszcze bardziej była zaskoczona tym jak wiele czasu Klaus poświęcał na malowanie. Care chodziła po całym pomieszczeniu oglądając dzieła. Mogłaby w tym pokoju spędzić cały dzień jednak po chwili dostała wiadomość od Stefana.
- Oh, zapomniałam o spotkaniu ze Stefanem. Muszę już iść. – powiedziała dziewczyna ze zmartwieniem na twarzy.
- Mam nadzieję że kiedyś jeszcze mnie odwiedzisz Caroline.– powiedział Klaus prowadząc dziewczynę do wyjścia.
- Bardzo chętnie. - odpowiedziała po czym uściskała Klausa i wyszła.
- Co ja zrobiłam? Nie wiadomo co on sobie teraz pomyśli. – rzekła cicho Caroline i skierowała się w stronę uliczki prowadzącej do domu Salvatorów.

2 komentarze:

  1. Miło że znalazłam kolejnego Klarolinowca ! :3 Widzę że zaczynasz pisać. I dobrze, bo naprawdę dobrze ci idzie. Miło mi. Jestem Angela ^^ Witam na blogerze. :3 Zapraszam na mój profil, gdzie znajdziesz większość blogów z Klaroline. ^^ Rozdział świetny. A ta Cassie mnie już denerwuje, jak Tyler. Miło że Caroline przytuliła Klausa. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny prolog :) Tyler mnie wkurza :/ A Klaus jest najlepszy <3

    OdpowiedzUsuń