poniedziałek, 26 maja 2014

ROZDZIAŁ 2

Moi kochani. Postanowiłam wrzucać częściej krótsze rozdziały. ;3 Zapraszam do czytania kolejnego rozdziału.

ROZDZIAŁ 2

-Co tam Caroline?...Caroline? Halo? - słychać było w telefonie Care. Dziewczyna leżała nieprzytomna w lesie. Rana po ugryzieniu była dosyć poważna. Nie było pełni więc tylko hybryda mógł przemienić się w wilka. Następnego dnia Klaus zaczynał się denerwować. Miał złe przeczucie, bał się że coś mogło stać się jego ukochanej. Postanowił odwiedzić Stefana. Jako jej najlepszy przyjaciel napewno wiedział coś o zniknięciu Caroline i o wczorajszym telefonie. Stefan rozmawiał z Damonem kiedy nagle przerwał mu pierwotny.
- Witaj. Masz jakieś wieści od Care? - rzekł nie zwlekając Klaus. Bardzo zależało mu na Caroline.
- Podobno była u ciebie. Wczoraj wieczorem dostałem od niej wiadomość.- rzekł zdziwiony Stef.
- Problem w tym że wieczór spędziłem z siostrą. Po południu Caroline przyszła do mnie i poprosiła abyśmy poszli na spacer. Zgodziłem się, jednak wieczór postanowiła spędzić samotnie... no i wczoraj wieczorem zadzwoniła, ale odebrałem i nie usłyszałem by ktokolwiek się odezwał.- powiedział mocno zaniepokojony Niklaus.
- Więc gdzie ona jest? Jeśli dzieje się coś złego, to kto chciałby jej zrobić krzywdę? - krzyknął Stefan. Po chwili usłyszeli głos zza siebie:
-Cassie!! - Rebekah pojawiła się w salonie. - Ta suka napewno jest odpowiedzialna za zniknięcie Caroline- dodała blondynka.

*******
Caroline leżała w pewnym przyciemnionym pomieszczeniu. Po chwili otwarla oczy i spróbowała wstać jednak zatrzymały ją łańcuchy. Nie dosyć że dziewczyna była ugryziona przez wilkolaka to jeszcze ręce owinięte miała sznurami zmoczonymi w werbenie. Cicho krzyknęła po czym do pomieszczenia weszła kobieta.
- Casidy? Co ty tu robisz? Czemu mnie tu trzymasz? - zapytała Care.
-Potrzebuje cię.- rzekła pewna siebie Cassie.
Do czego?!- krzyknęła zdenerwowana blond wampirzyca.
- Chcę odzyskać to, co powinno być w rękach moich przybranych sióstr.
- Czyli? - rzekła Caroline.
- Księgę czarów najsilniejszej z czarownic która kiedykolwiek żyła. - powiedziała po czym wyszła i zatrzasnela drzwi.

**********
Telefon Klausa w pewnej chwili zadzwonił.
- Caroline?! - rzekł Klaus. Myślał że dziewczyna jest bezpieczna.
- Nie zupełnie. Twoja ukochana jest tu obok. Ugryzienie wygląda na poważne... Chcesz ją uratować? Oddaj księgę twojej matki, Esther. Połóż ją przed wejściem do domu. Adres wyśle sms-em. Po tych słowach Cassie się rozlaczyla. Klaus był bardzo zły. Zaczął przewracac wszystkie przedmioty w pokoju. Wiedział że nie może oddać księgi matki w ręce Casidy, ale wiedział też że musi uratować Care. Wziął kluczyki i ruszył w stronę domu wiedzmy Bennett. Zapukał do drzwi i po chwili stanęła przed nim Bonnie.
-Czego chcesz?!- powiedziała zdenerwowana.
- Nie mam zamiaru kłócić się z tobą. Potrzebuje twojej pomocy.- rzekł Klaus. Bonnie zaczęła się śmiać.
- I pomyslales że ci pomogę? Musisz znaleźć sobie inną naiwną osobę.- Już miała zamykać drzwi, kiedy Klaus powiedział.
- Chodzi o Caroline. Jest w niebezpieczeństwie.- powiedział Klaus spuszczajac głowę na dół. Bonnie zaprosiła Klausa do domu.
- Jak to w niebezpieczeństwie? - zapytała czarownica.
- Niejaka Casidy... chce księgę mojej matki. Caroline zginie jeśli jej nie dostarcze. Jednak jeśli rzucilabys zaklęcie lokalizujace uratowalbym ją. - powiedział pierwotny.
- Zrobię to. Dla Care nie dla ciebie.- rzekła Bonnie po chwili namysłu.
Już po chwili wzięła hustę którą Caroline kiedyś zostawiła u przyjaciółki i zaczęła wypowiadac zaklęcie. Już po chwili podała Klausowi adres do opuszczonego domu w którym przetrzymywana była Care. Bonnie wierzyła że Klaus uratuje jej przyjaciółkę. Chwilę później Klaus znalazł się na miejscu. Słyszał słaby oddech Caroline która siedziała uwiazana piętro wyżej. Niklaus otworzył drzwi i wbiegł na górę. Wszedł do pokoju gdzie ujrzał Caroline. Gdy zobaczył stan w jakim jest dziewczyna nie zastanawiajac się podszedł do niej.
- Klaus?- zapytała drżącym głosem Care.
- Mam cię, kochana. Już jesteś bezpieczna. - powiedział pierwotny. Klaus uspokoił się. Cieszył się że jego ukochana jest już bezpieczna. Nic już się dla niego nie liczyło. Widząc ranę na ręku wampirzycy od razu nagryzl nadgarstek i przyłożył go Caroline do ust. Dziewczyna piła krew przytrzymujac jedną ręką dłoń pierwotnego.Po chwili Klaus wziął na ręce Care i zaniósł do samochodu po czym ponownie wszedł do domu i znalazł Cassie.
- Jak mnie tu znalazles? - zapytała zdenerwowana dziewczyna.
- Ważne że cię znalazłem. Teraz pozalujesz tego co zrobilas Caroline.- pierwotny przyparl do ściany Casidy i wyrwał jej serce. Zaraz potem wrócił do samochodu, ucałował śpiącą Caroline w policzek i skierował się w stronę swojej rezydencji. Gdy dotarli do domu Klaus wziął na ręce Caroline i w wampirzym tempie zabrał do sypialni. Położył ją na łóżku po czym wyszedł. Zeszedł na dół i napil się szkockiej z lodem po czym zadzwonił do Stefana że dziewczyna jest bezpieczna. Po chwili do pokoju weszła Rebekah.
- Uratowales ją, prawda? - rzekła widząc swojego brata już znacznie spokojniejszego.
- Tak...ale nadal nie wiem po co Casidy księga naszej matki. - rzekł Klaus spoglądając na siostre. Po chwili milczenia odezwala się pierwotna:
- Jedyną osobą która może coś wiedzieć jest...
- Tyler! - dokończył Niklaus po czym nakazał siostrze sprowadzić Lokwooda do rezydencji. Gdy Bekah wyszła, Nik powędrował na górę i zajrzał do pokoju w którym była Caroline. Podszedł do niej odgarnal jej z policzka kosmyk blond włosów i złapał za rękę. W tej chwili dziewczyna się obudziła. Spojrzała na Klausa i rzekła:
- Uratowales mi życie.
- Cóż, Casidy nie miała że mną szans.- uśmiechnął się.
- Ona chciała mnie zabić. Klaus, ona chciała mnie zabić.- powiedziała przerażona dziewczyna.
-Nigdy bym na to nie pozwolił, Caroline. Jesteś dla mnie najważniejsza.- rzekł Klaus. Chwilę potem dziewczyna podniosła się siadajac na łóżku i powiedziała:
- Ale co jeśli bym umarła? Mogłam zginąć tylko przez to że Cassie była zazdrosna o Tylera.- powiedziała Care gdy łzy płynęły po jej policzkach. Pierwotny szybko odpedzil myśl że dziewczyna mogłaby umrzeć.
- Wszystko dobrze. Już jest wszystko dobrze.- powiedział Klaus po czym przytulił do siebie Caroline. Dziewczyna odwzajemnila uścisk.
- Jesteś zmęczona, powinnas odpocząć.- rzekł i chciał wyjść z sypialni by Care w spokoju mogła usnać, ale dziewczyna złapała go za rękę.
- Nie zostawiaj mnie samej. - powiedziała Caroline przyciągajac do siebie pierwotnego. On podszedł do łóżka i położył się obok Care. Dziewczyna przytulila się do niego i usnela. W tej chwili Klaus wiedział że Caroline należy do niego. Uśmiechnął się sam do siebie i mocniej objął dziewczynę. Przez cały czas głaskał ją po policzku przypatrujac się jej.

piątek, 23 maja 2014

ROZDZIAŁ 1

Witajcie :D Ten rozdział dedykuje Nikoli P. Przepraszam że rozdział jest krótki jednak myślę że następne już będą dłuższe. Zapraszam do czytania
_____________

ROZDZIAŁ 1
Caroline idąc w stronę domu Salvatorów, zastanawiała się czy to możliwe żeby coś czuła do osoby która nie ma uczuć. Ważniejsze pytanie. Czy osoba która nie ma uczuć może coś czuć? Care coraz bardziej przestawala wierzyć w dobre intencje pierwotnego. Po chwili stanęła przed drzwiami domu Stefana i Damona. Ach no i teraz też Eleny. Blondynka zapukala do drzwi po czym zrobiła krok do tyłu. Już po chwili drzwi otworzył Stefan.
-Och...nareszcie jesteś. Wejdz.- powiedział uśmiechając się do przyjaciółki. Caroline miała zamiar ukryć swoje "uczucia" do Klausa. Usmiechnela się więc do Stefana po czym przekroczyła próg.
- Co to było?- zapytał Stef.
-Ale co? Nie rozumiem. - rzekła Care idąc obok wampira do salonu.
- Ten uśmiech. Taki...wymuszony, nieszczery, wręcz sztuczny. Coś cię trapi. - powiedział z pewnością Salvatore.
- Nie. Skąd ci to przyszło do głowy?- zapytała nie oczekując odpowiedzi.
- Caroline! Przecież cię znam! - powiedział Stefan siadajac na kanapie.
- No, dobrze. Masz rację. Pewien "ktoś" miesza mi w głowie i jestem zrozpaczona po ostatnich wydarzeniach - powiedziała z powagą wampirzyca.
Mogę ci ufać? - dodała
- Przecież wiesz, Care. - odpowiedział bez zastanowienia.
- Zerwalam z Tylerem. - powiedziała. Na twarzy Stefana można było zauważyć smutek i przykrość.
- Okazało się że niejaka Cassie, jest jego hmm...kolejną dziewczyną. Jednak nie to sprawia że zachowuje sie jak bym była nieobecna. Zaraz po zerwaniu nie wiem czemu znalazłam się u Klausa. Proszę nie pytaj czemu bo tak naprawdę sama nie jestem pewna. - powiedziała dziewczyna ze łzami w oczach.
- Czy wy...? - zapytał Stefan po chwili milczenia.
- Nie. - zaprotestowała. Nic z tych rzeczy, ale coś się że mną dzieje. Myślę że czuje coś do Klausa. - rzekła po czym zakryla usta rękami.
- Jestem okropna. Proszę powiedz to. - mówiła dziewczyna, chodząc po pokoju. Po chwili wstał Stefan i złapał dziewczynę za ramiona, po czym przytulił.
- Care. Może nie jestes całkowicie normalna. Trochę...bardzo szalona i zwariowana, ale to właśnie to sprawia że jesteś wyjątkowa. Poza tym nigdy nie powiedziałbym że jesteś okropna. - zapewnił Stefan po czym oboje usiedli i zaczęli rozmawiać, śmiać się, pić i zwierzać. Tego właśnie brakowało Caroline... Całe popołudnie dziewczyna spędziła u Stefana. Później wróciła do domu, mając nadzieję że zastanie tam swoją mamę. Oczywiście się myliła, gdyż jej mama często była w pracy. Caroline skierowała się w stronę swojego pokoju. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi.
- Już idę! - krzyknęła, po czym otworzyła drzwi. To kogo zauważyła przed drzwiami ją zaskoczyło.
- Rebekah? Co ty tu robisz?- powiedziała do pierwotnej.
- Nie mam zamiaru się kłócić Caroline. Chcę porozmawiać...no i potrzebuje twojej pomocy.- rzekła promiennie się uśmiechając.
- Ty? Mojej pomocy?- powiedziała że zdziwieniem Care zapraszając gestem pierwotną do środka.
- Tak. Pewnie zauwazylas że mam dwóch braci. Z nimi imprezowac się nie da. Tymbardziej z Elijah. Chciałam poimprezowac w dziewczecym gronie, a jedyną osobą która może mi pomoc jesteś ty. Zaproś twoje przyjaciółki a ja się resztą zajmę. - powiedziala Bex.
- Cóż. Chyba w tym ci mogę pomóc. Zaproszę Bonnie i Elene. Myślę że możemy sie dobrze bawić. - rzekła bez zastanowienia. Na twarzy Rebeki zagościł szeroki uśmiech.
- Więc do zobaczenia u mnie.- powiedziała Bex po czym w wampirzym tempie wybiegla z pokoju. Caroline od razu zadzwoniła do Eleny i Bonnie, by poinformować je o imprezie. Dziewczyny niechętnie, ale się zgodziły. Wieczorem około 20:00 we trzy pojawiły się przed domem Mikaelsonow. Drzwi otworzył Klaus.
- Witaj Caroline. Do zobaczenia Caroline. - powiedział wychodząc z rezydencji. Dziewczyna obejrzała się za Klausem który patrzył w jej stronę uśmiechając się. Ona odwzajemnila uśmiech, po czym usłyszała głos pierwotnej:
- Na co czekacie? Wejdzcie!-powiedziała niosąc kilka butelek z alkoholem. Przez cały wieczór dziewczyny świetnie się bawiły. Omijały temat facetów jak tylko mogły, chociaż nie zawsze im się to udawało.
- Może zaprosimy Cassie? Co ty na to Caroline? - powiedziała Rebekah z sarkazem w głosie.
- Haha, oczywiście. Już do niej dzwonię.- zażartowała Care.
Dziewczyny zaczely się śmiać. Dopiero przed 5:00 nad ranem zdecydowały się pójść spać. Około 11:00 obudził je Elijah. Stanął oparty o ścianę i rzekł:
- Myślę że czas wstać.- Wszystkie spaly w jednym pokoju. Rebekah podniosła głowę z poduszki po czym powiedziała zaspana:
- Elijah. Wynoś się stąd. Daj nam 10 min. - po chwili znowu oparła głowę o poduszkę.
- Nie mam zamiaru czekać. Wszędzie jest bałagan. Masz to posprzątać siostro.- powiedział pierwotny po czym wyszedł z pokoju. Rebekah niechętnie wstała z łóżka po czym poprawiła swój wygląd i od razu zabrała się za wynoszenie pustych butelek z pokoju. Już po chwili dołączyła do niej Elena. We dwie posprzątały wszystko kiedy Caroline i Bonnie spały. Wstaly dopiero przed 12:00. Care zerknela na telefon po czym zobaczyła wiadomość od Tylera.
-" Powinniśmy porozmawiać. Myślę że mimo naszej ostatniej kłótni, mogę liczyć na to że zostaniemy przyjaciółmi. Proszę przyjdz do Grilla o 15:00"- przeczytała na głos Caroline po czym dodała:
- Co zrobilybyscie na moim miejscu?- dziewczyny spojrzaly na nią. Po chwili odezwała się Bonnie:
- Idź i z nim porozmawiaj. Posłuchaj co ma ci do powiedzenia.- na te słowa Care zdecydowała sie spotkać z Tylerem.Wybiła godzina 15:00. Caroline czekała w Grillu na byłego chłopaka. Kilka stolików dalej siedziała Rebekah mając zamiar za zgodą Caroline podsluchac rozmowę jej i Tylera. Po chwili obok Care pokawil się Ty. Po kilkunastu minutach rozmowy doszli do zgody. Postanowili nie psuć tego co było między nimi, zostać przyjaciółmi. Gdy Caroline miała wychodzić obok Tylera pojawiła się pewna dziewczyna, Casidy.
- Mniemam że jesteś Caroline. Przyszlas odebrać mi chłopaka? Wybacz ale jest już zajęty. Przykro mi ale powinnas już iść. W oczach Caroline pojawiły się łzy. Do dziewczyny podeszła Rebekah. Złapała Caroline i przytulila do siebie po czym nakazała jej iść. Dziewczyna posłusznie wyszła z baru i tak jak ostatnio, postanowiła swoje smutki oddać Klausowi. Rebekah była zła na Cassie. To jak potraktowała Caroline nie spodobało sie pierwotnej. Bex skręciła Tylerowi kark po czym odepchnęła go na bok. Ten stracił przytomnosc.
-Nie wiesz z kim zadarlas. - powiedziała pierwotna do Casidy.
- Wiem. Z wampirem. Jestem hybrydą, jestem od ciebie silniejsza wiec radzę ci się wynosić moja droga.- powiedziała Cassie pewna siebie i swojej siły.
- Jesteś pewna? - zapytała drwiaco Rebekah. Po chwili Bex trzymała za szyję Cassie przytrzymujac ją przy ścianie.
- Chyba jednak nie zdajesz sobie sprawy kim jestem. Jestem pierwotną wampirzycą. Jestem pewna że mogłabym zabić cię 3 razy zanim ty usioslabys rękę do góry. Jeśli chcesz mogę ci to udowodnić.- rzekła pierwotna. Na twarzy Cassie pojawił sie strach. Już po chwili dziewczyna leżała że złamanym karkiem obok Tylera. Rebekah siadla przy barze i zaczęła dumnie pić alkohol. Caroline była już przed domem Klausa. Zaplakana zapukala do drzwi. Drzwi otworzył Klaus tak jak oczekiwała. Gdy zobaczył stan w jakim jest dziewczyna podszedł do niej i ją przytulil. Caroline odrazu poczuła się lepiej w ramionach pierwotnego. Spojrzała mu w oczy i poprosiła aby ten przeszedl się z nią. Klaus widząc Care nie miał serca odmówić. Oboje wybrali się na spacer. Pierwotny był zły na Cassie.
- Nie martw się. Casidy tego pożałuje.- rzekł po czym uśmiechnął się co sprawiło że dziewczyna przestała myśleć w tej chwili o Tylerze.
-Myślę że twoja siostra już się nią zajęła. -stwierdziła Care
-Rebekah była z tobą?-zapytał zaskoczony Klaus.
-Tak i nie uwierzysz jak dobrze się ostatnio dogadujemy.  -powiedziała blond wampirzyca.
-Po prostu my dziewczyny musimy trzymać się razem.- powiedziała Bekah idąca tuż za parą.
-Siostro. To miłe z twojej strony że schowałaś swoją uraze do Caroline.- powiedział Klaus.
-Muszę się przyzwyczajac do tego że mój brat... Z resztą nie ważne. Musimy porozmawiać Nik.- powiedziała pierwotna bawiąc się kosmykiem włosów.
-Czy to naprawdę nie może poczekać.- rzekł Klaus skierowujac swoje oczy na Caroline a pozniej z powrotem na siostrę.
-Spokojnie. Idz. Potrzebuje samotności. - powiedziała wampirzyca.
-Ale...- zaczął Klaus ale Care mu przerwała
- Dam sobie radę. - usmiechnela się i przytulila pierwotnego po czym odeszła.
Klaus przyglądał się odchodzacej Caroline a gdy znikła z pola widzenia pierwotnego, ruszył z Rebeką do rezydencji.
Caroline już dosyć długo spacerowala. Wracając do domu przez pobliski las zauważyła obok drzewa wilkolaka. Oddaliła się i już miała uciekać kiedy ten ugryzł ją w rękę. Care traciła przytomność. Spojrzała na ranę i ostatkami sił wyciągnęła z kieszeni telefon.Wybrała numer Klausa, jednak zanim odebrał zemdlala.

środa, 21 maja 2014

Prolog

Witajcie :3 Jestem Monika. Mam 15 lat. To mój pierwszy blog, który będzie poświęcony Klaroline, czyli najcudowniejszej parze z The Vampire Diaries. Już teraz dostajecie w swoje ręce prolog! <3

PROLOG

Był piękny słoneczny dzień. Tyler zaprosił Caroline do siebie, mieli miło spędzić wieczór przy kieliszku wina i jakimś filmie. Gdy chłopak poszedł po kieliszki, Caroline właśnie pisała SMS-a do swojej mamy. Po chwili dziewczyna usłyszała dzwoniący telefon Tylera. Zerknęła na wyświetlacz, okazało się że dzwoni niejaka Cassie. Wampirzyca niczym się nie przejęła, gdyż wiedziała że jej chłopak ma wielu przyjaciół wśród wilkołaków, hybryd i nie tylko. Telefon dzwonił już jednak dosyć długo co irytowało Care więc postanowiła odebrac.
-Tyler jest zajęty. - powiedziała dziewczyna. Już miała się rozłączyć kiedy Casidy powiedziała:
-Ty musisz być Caroline, przyjaciółka Tylera.
-Właściwie to dziewcz…- nie zdążyła dokończyć, bo Cassie jej przerwała.
-Nie wiem czemu, Ty nie przedstawił nas sobie wcześniej. Jestem Casidy, dziewczyna Tylera. – Caroline nie wiedziała co ma powiedzieć więc rozłączyła się po czym rzuciła telefon na kanapę i pobiegła do kuchni.
-Ile zajmuje szukanie kieliszków? – zapytała drwiąco. – Dzwoniła Cassie, pewnie ją znasz i przy okazji, wspomniała że jest twoją dziewczyną.-Na chłopaka twarzy pojawiło się przerażenie i powaga.
-To nieporozumienie…- powiedział cicho, starając się ukryć swój strach.
- Tak tak, jasne! Myślę że spotkanie odwołane. – powiedziała Caroline i ze łzami w oczach wybiegła z domu Lokwoodów. Nie wiedziała gdzie się podziać. Nie wiadomo czemu już po kilku minutach znalazła się pod drzwiami rezydencji Mikaelsonów. Blondynka zapukała do drzwi, po czym jej oczom ukazał się Klaus. Zaprosił wampirzycę do środka po czym od razu zapytał jej co się stało. Caroline wyżaliła mu się. Klaus udawał smutek, chociaż w głębi duszy cieszył się, gdyż od początku czuł coś do dziewczyny. Zaproponował jej drinka. Ona bez zastanowienia się zgodziła, aby choć trochę poprawić sobie humor. Już po chwili pierwotny wręczył wampirzycy szklankę alkoholu. Ona upiła łyk po czym Klaus wytarł łzy z policzków Caroline. Ona uśmiechnęła się do niego przyjaźnie i odłożyła szklankę na stolik.
- Muszę już iść. Mama czeka na mnie w domu z kolacją.- powiedziała Care.
- Nie przejmuj się kochana. Jeśli chcesz odpowiednio cię ugoszczę. – powiedział pierwotny.
- Haha. Chętnie, ale mama się będzie martwić. – rzekła dziewczyna.
- Nie, jeśli zadzwonisz do niej i ją o tym poinformujesz. – powiedział zachęcająco Klaus. Dziewczyna po namowie pierwotnego się zgodziła. Widać było jak uszczęśliwiła go ta wiadomość. Powiedział jej że może wybrać pokój.Caroline poszła na górę, nie wiadomo czemu wybrała ten naprzeciwko sypialni Niklausa. Pewnie instynkt podpowiedział jej że ten będzie odpowiedni. Resztę wieczoru spędzili dosyć miło. Później oboje poszli spać. Rano Klaus przyniósł śniadanie do pokoju wampirzycy.
- Wiesz, że nie musiałeś?- rzekła Caroline.
- Wiem, nikt nie może mnie do niczego zmusić.- powiedział Klaus, po czym skierował się w stronę drzwi.
- Ej, Klaus! Dziękuję!- powiedziała Caroline i uśmiechnęła się do przyjaciela. Zaraz, zaraz. Czy to mógł być jej przyjaciel? Skrzywdził tyle niewinnych ludzi z których część to jej bliscy. Czy dziewczyna mogła mu to tak po prostu wybaczyć?
-Proszę. – powiedział pierwotny wampir po czym odwzajemnił uśmiech.
- Nie tylko za śniadanie. Za wczorajszy wieczór. Pomogłeś mi zapomnieć o wszystkim i naprawdę bardzo poprawiłeś humor. Dziękuję. –powiedziała po czym Klaus przybliżył się do dziewczyny w wampirzym tempie. Słyszał jak serce dziewczyny zaczęło szybciej bić.
- Dla ciebie wszystko, kochana! – powiedział, ucałował dziewczynę w policzek i już go nie było w pokoju. Dziewczyna dokończyła śniadanie, a później wzięła chłodny prysznic. Po chwili zeszła na dół i usiadła na kanapie. Zapatrzona w kominek miała nadzieję że pierwotny zaraz do niej dołączy. Nie myliła się. Podał jej kieliszek wina po czym ją objął i przybliżył do siebie. Caroline oparła głowię na ramieniu Klausa po czym zapytała:
- Czy każdą dziewczynę traktujesz tak… z sympatią, jak damę? - oczekiwała odpowiedzi nie bo przecież to Klaus.
-Nie… Caroline, ty jesteś wyjątkowa.- rzekł, po czym wstał i wyciągnął rękę w stronę dziewczyny.
- Chodź ze mną.- zaproponował.
-Gdzie?- powiedziała Care
-Chcę ci coś pokazać.- powiedział Klaus. Caroline wstała i złapała za rękę pierwotnego. Wiedziała, że jemu może ufać, że z nim jest bezpieczna. Poszli razem do pokoju który był przeznaczony dla tylko i wyłącznie dla Klausa. Nik malował w nim swoje obrazy. Caroline była zaskoczona talentem pierwotnego. Oglądała po kolei każdy obraz, nie mogąc się napatrzeć. W końcu natrafiła na coś co Niklaus chciał jej pokazać. Na jednym z obrazów namalowana była Caroline. Obraz wisiał na samym środku ogromnego pokoju. Dziewczyna jeszcze bardziej była zaskoczona tym jak wiele czasu Klaus poświęcał na malowanie. Care chodziła po całym pomieszczeniu oglądając dzieła. Mogłaby w tym pokoju spędzić cały dzień jednak po chwili dostała wiadomość od Stefana.
- Oh, zapomniałam o spotkaniu ze Stefanem. Muszę już iść. – powiedziała dziewczyna ze zmartwieniem na twarzy.
- Mam nadzieję że kiedyś jeszcze mnie odwiedzisz Caroline.– powiedział Klaus prowadząc dziewczynę do wyjścia.
- Bardzo chętnie. - odpowiedziała po czym uściskała Klausa i wyszła.
- Co ja zrobiłam? Nie wiadomo co on sobie teraz pomyśli. – rzekła cicho Caroline i skierowała się w stronę uliczki prowadzącej do domu Salvatorów.